Policjanci z wydziału kryminalnego radomskiej komendy zatrzymali
17-latka, który twierdził, że został napadnięty i okradziony. Mieli to
zrobić nieznani napastnicy. Jak się okazało, nastolatek wymyślił to
zdarzenie.  Kradziony telefon odzyskali strażnicy
W lutym ub.roku radomianin, wtedy jeszcze nieletni, razem z ojcem zgłosił rozbój, którego ofiarą miał paść przy ul. Wiertniczej w Radomiu. Łupem sprawców, według zgłaszających, był telefon komórkowy nastolatka. Przez kilka miesięcy wydało się, że sprawa zostanie umorzona. Jednak w
w miniony piątek funkcjonariusze z wydziału kryminalnego radomskiej policji zatrzymali młodą mieszkankę Radomia, u której odnaleźli poszukiwany telefon komórkowy. - Kobieta stwierdziła jednak, że kupiła go w grudniu 2008 roku poprzez ogłoszenie w jednej z radomskich gazet.
Po tej informacji w poniedziałek "kryminalni" zatrzymali dorosłego już radomianina, który, przed rokiem zgłosił rozbój. Tym razem przyznał , że telefon zgubił w szkole i po kilku miesiącach od tego zdarzenia postanowił przekonać policję, że został napadnięty i okradziony- wyjaśnia Jacek Jóźwicki, zastępca komendanta radomskiej policji.
Akta sprawy trafią do s±du rodzinnego, ponieważ w chwili zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie zgłaszaj±cy był nieletni.
W nietypowych okolicznościach skradziony telefn komórkowy odzyskali natomiast strażnicy miejscy. W niedzielę ok. godz. 16 patrol zauważył na ul. Struga mężczyznę, który ciągnął za rękę idącą z nim kobietę. Zaraz potem strażnicy wylegitymowali 29-latka, ponieważ załatwił potrzebę fizjologiczną przy ogrodzeniu posesji. - Mężczyzna wielokrotnie sięgał do kieszeni spodni, czym wzbudził podejrzenia funkcjonariuszy. Strażnicy sprawdzili, że w kieszeni znajdują są się cztery telefony komórkowe - relacjonuje rzecznik SM Rafał Gwozdowski.
Po przewiezieniu na komisariat policji okazało się, że jeden z telefonów figuruje w rejestrze jako kradziony.
(bdb)
|