200 mln zł kredytu chce wziąć miasto w Europejskim Banku Inwestycyjnym.
Pieniądze miałyby zostać przeznaczone na sfinansowanie planowanego
deficytu budżetu Radomia w latach 2010 - 2013. Radni opozycji nie poprą
pomysłu ekipy prezydenta Kosztowniaka. Ten kredyt będą spłacać wszyscy radomianie
Dlaczego akurat EBI? - Bo oferuje znacznie korzystniejsze warunki niż banki komercyjne: niższe odsetki, mniejsze obciążenie dla kolejnych budżetów miasta, dłuższy okres spłaty - tłumaczy zastępca skarbnika miasta Sławomir Szlachetka. Wg skarbnika, kolejne plusy to: sposób naliczania odsetek - od faktycznego zadłużenia - elastyczność w wykorzystaniu przyznanych środków – w zależności od aktualnych potrzeb. – - Istotą kredytu w EBI jest m.in. to,, że gwarantuje on pewien limit sięgający w naszym przypadku 200 mln zł - wyjaśnia Szlachetka. Dodaje, że, to w jakim stopniu skorzystamy z pieniędzy w ramach tego limitu, zależy od potrzeb miasta.
Dziś w magistracie przedstawiciele EBI i klubów radnych w Radzie Miejskiej rozmawiali o warunkach ewentualnego kredytu. - Bank udziela go bez poręczeń i zabezpieczeń, na podstawie oceny sytuacji finansowej miasta. Przed dzisiejszym spotkaniem specjaliści z EBI wnikliwie ocenili stan i możliwości naszych finansów. Ocena wypadła pozytywnie - zapewnia Ryszarda Kitowska z biura prasowego UM. Podkreśla, że
w ostatecznym rozliczeniu wielkość zaangażowania finansowego EBI nie może przekroczyć 50 proc. łącznych kosztów projektów objętych współfinansowaniem. - Z tego powodu miasto proponuje objęcie kredytem EBI inwestycji, których łączna wartość wynosi 620 mln - zaznacza.
Na liście inwestycji, które miałyby być sfinansowane z pieniędzy z Luksemburga są m.in. budowy dróg (krajowa "dziewiątka", Kozienicka, ulice wokół Centrum Słonecznego, trasa N-S, obwodnica południowa), szkoła muzyczna, korty tenisowe na Borkach, basen na Ustroniu, stadion lekkoatletyczny przy ul. Narutowicza.
Decyzję o zaciągnięciu długoterminowego kredytu muszą zatwierdzić radni. Jak zapowiada biuro prasowe urzędu, projekt uchwały w tej sprawie zostanie przedstawiony na jednej z najbliższych sesji.
Bożena Dobrzyńska
Komentują:
Mariusz Fogiel (Radomianie Razem): Generalnie jest przeciwny takim kredytom, ale oczywiście dopuszczam odstępstwa od tej zasady. Pod warunkiem, że jest to kredyt rzeczywiście korzystny. Ale deficytu budżetowego Radomia nie da się sfinansować żadnym kredytem. Potrzebna jest zgoda większości i jakaś jedna ręka, która da przewagę w głosowaniu "za" na pewno się znajdzie. Niestety, jako opozycja nie możemy nic z tym zrobić.
Wiesław Wędzonka (Platforma Obywatelska): Mam negatywny stosunek do sposobu w jaki miasto jest zadłużane i tu nie chodzi o to, czy warunki są korzystne, czy nie. Owszem te drogi i te inwestycje, które są tu wymienione powinny być zrealizowane. Ale jest pytanie, czy pan prezydent wykorzystał wszystkie ścieżki i możliwości pozyskania pieniędzy na ich wykonanie, które by nas nic nie kosztowały? Gdzie? Może w Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad, np. na modernizację Żółkiewskiego czy Wojska Polskiego. Zadam takie pytania podczas sesji, bo jeśli tak będziemy się gospodarować, zabraknie nam pieniędzy na cokolwiek w latach 2013 - 20.
Bohdan Karaś (SLD - Porozumienie Lewicy): Z jednej strony dobrze, że szukamy tańszych rozwiązań. Z drugiej - może sprawdzić się to, przed czym cały czas ostrzegam: prezydent w następnej kadencji będzie już tylko administratorem. Porównajmy sytuację miasta do domowej: spłacamy kredyt bez problemów, jeśli mąż i żona mają pracę. Ale co będzie jeśli jedno z nich ją straci? Tymczasem kryzys jeszcze może nas dotknąć, bo eksperci zapowiadają możliwości jego nawrotu. Czy następna rada nie będzie wtedy musiała podnieść lokalnych podatków? Słyszymy od prezydenta o mitycznych unijnych 200 mln, które mamy dostać. A jeśli nie dostaniemy? Mleko się wprawdzie rozlało, bo deficyt już jest, ale powiem tak: nie pale się, żeby poprzeć tę uchwałę.
|