|
W środę początek roku szkolnego. Martwią się uczniowie, martwią rodzice. Podręczniki, zeszyty, przybory i ubranie to dla wszystkich duży wydatek. Tym bardziej jeśli ulega się wszechobecnej modzie.
 Jest w czym wybierać Mimo, a może dlatego że to już ostatnie dni przed pierwszym dzwonkiem, trwa zakupowe szaleństwo. Im dziecko starsze, tym więcej trzeba zapłacić za książki. - Wszystko zależy od wydawnictwa. Za podręczniki dla uczniów klas I-III szkoły podstawowej trzeba zapłacić ok. 160-180 złotych. W przypadku wyższych koszt ten wzrasta do 200, a nawet 300 złotych. Wysokość wydatku zależy od tego, jakie książki do języków będą potrzebne dziecku - wyjaśnia Róża Domańska, właścicielka Księgarni Literackiej im. Witolda Gombrowicza.
Alternatywą dla zakupów w księgarni jest antykwariat, gdzie można kupić książki używane. Tak zdecydowała pani Małgosia, której córka idzie do pierwszej klasy liceum. - Bo przecież mam jeszcze drugie dziecko, więc czekają mnie bardzo duże wydatki. Kupiłyśmy już książki używane bez podręczników do czterech przedmiotów za 160 zł. Do tego dochodzą pozostałe i te najdroższe do angielskiego i niemieckiego, które muszą być nowe. Dodatkowo jeszcze zeszyty, strój gimnastyczny, buty halówki i plecak wylicza pani Małgosia. Ocenia, że wyszykowanie licealistki to 800 - 900 zł mniej w portfelu, bo syn będzie w klasie maturalnej.
Jak dowiedzieliśmy się w radomskich sklepach, za plecak dla dziecka trzeba zapłacić od 20 do 70 zł. Są oczywiście droższe, nawet do 400 zł. Wszystko zależy od zasobności kieszeni rodzica. Dzieci chętnie wybierają zeszyty i akcesoria do szkoły z ulubionymi bohaterami. W tym roku, podobnie jak w ubiegłym modne są piórniki i plecaki z Hannah Montana, Barbie czy Spidermanem. Za plecak z modnym wizerunkiem ulubionego bohatera rodzice płacą kilka razy drożej niż bez niego.
(k.woj.)
Felieton
Nie zapominajcie o odblaskach!
I stało się: wakacje za nami. Szkoła rusza, gimbusy również, dzieci z kilogramami wiedzy na plecach idą do szkoły. Ja idę o zakład, że większość poszła do klas z głową w chmurach i tak będzie przez najbliższy miesiąc. rzed starszymi wydatki. Oczywiście zeszyty, książki i inne zakupy, by uzbroić dziecko do szkoły. Wszystko kilkaset złotych. Pozwólcie, zadam jedno pytanie: czy choć jeden przedmiot z ubioru, a może plecak lub tornister, waszego dziecka ma coś odblaskowego?
Od lat poruszam temat odblasków. I do znudzenia będę o tym przypominać. Niestety taki odblask to bardzo często, mówiąc młodzieżowo: obciach. Cóż, będę brutalny, młody człowiek zmienia zdanie, gdy sam lub ktoś z jego bliskich ląduje na ortopedii (w najlepszym przypadku). Wtedy dowiaduje się, że kierowca nikogo wieczorem nie widział. Wręcz błagam, kupcie swym pociechom coś odblaskowego. Jest na rynku wiele przedmiotów, które mają wszyte takie elementy – wystarczy chcieć i w dodatku nie kosztuje to wiele. Przyzwyczajajcie dzieci do takich elementów i do ubrań z odblaskami. Zasada jedna: im więcej tym lepiej. Będąc na zakupach rozejrzyjcie się, może sklep, gdzie jesteście wręcz rozdaje odblaski za darmo. Poświęćcie kilka minut i trafcie do swoich pociech z odpowiednim uzasadnieniem. Nie zważajcie, że jeszcze jest jasno, że nasze dziecko nie chodzi po zmierzchu. A jeśli chodzi to po właściwej stronie, pod opieką babci. Nic mu się nie stanie. Błąd! Im wcześniej zacznie motoryzacyjnie pieszy dbać o siebie i myśleć, tym ma większą szansę… po prostu na przeżycie. Dzieci pokonują drogę, przechodzą na zebrach, gdy zapali się zielone światło. To sytuacja idealna. Życie jednak często pisze własne reguły gry. Samochód ma nagłą awarię, światła nie działają, jesień szybciej przyszła, pada deszcz, obok nie ma osoby dorosłej. Sytuacji groźnych mamy tysiące. A ile razy widzimy dzieci idących w grupkach obok drogi wieczorem? Wieczorem, czyli w momencie, gdy kierowca reaguje w jeden tylko sposób. Nawet, w sytuacji podbramkowej kierowca instynktownie wybiera ochronę siebie i wybór takiej drogi, która da nadzieję na przeżycie dla wspomnianego kierowcy. Niestety, dziecko bez jakikolwiek elementów odblaskowych, nawet przy małych prędkościach… powiem wprost: jest niewidoczne i przegrywa z samochodem.
Zapytajcie dyrektora szkoły, wychowawcę, nauczyciela, czy i kiedy przyjdzie na przykład policjant na pogaduszki z klasą. Domagajcie się tego! Policja od lat rozdaje przy okazji takich spotkań odblaski. Firmy motoryzacyjne również. Zauważcie, duże ciężarówki często są obwieszone jak kolorowa choinka. Czasem wygląda to nawet ładnie, a czasem tandetnie, ale ma przede wszystkim jeden cel: być widocznym, by dojechać cało do domu.
Jeśli wasze dziecko poprosi was byście również nosili elementy odblaskowe (gdziekolwiek: przy butach, spodniach, kurtce) to proszę ucałować pociechę i zabrać na… na przykład powakacyjne gigantyczne lody!
Bartek Olszewski, RAA
|