• wiadomości
  • wydarzenia
  • kultura
  • rozrywka

Noc Muzeów 2018 w Radomiu. Nie tylko w poszukiwaniu piękna

20 maja 2018

Powiedzieć, że tłumy zwiedzających pojawiły się w radomskich placówkach kultury (i nie tylko) podczas Nocy Muzeów, to powiedzieć o wiele za mało. Jak co roku, najwięcej osób przyszło oglądać wystawy i uczestniczyć w wydarzeniach przygotowanych przez „Malczewskiego”.

 

Lorena i Dorian na wystawie Fangora w "Elektrowni"

Lorena i Dorian na wystawie Fangora w „Elektrowni”

 

Aby obejrzeć ekspozycje prezentowane w Muzeum im. Jacka Malczewskiego , zarówno tę z obrazami mistrza, jak i najnowszą „Barwy dziecięcych losów”, trzeba było odstać najpierw w kolejce. Ogromnym zainteresowaniem cieszyła się wystawa „W poszukiwaniu piękna”, na której 26 artystów z całej Polski i zza granicy pokazało obrazy, reprezentujące różne nurty w sztuce: realizm, realizm magiczny, surrealizm. Dodatkową atrakcją była obecność i możliwość porozmawiania z autorami.

– To jest taki początek podróży w poszukiwaniu piękna, bo wystarczy tylko zarazić ludzi sztuką, a ta sztuka będzie sama do nich przychodziła: w dzień i w nocy. Jestem wdzięczna wszystkim, którzy tutaj przyszli, wsparli mnie i zainteresowali się ta wystawą – zapewnia pomysłodawczyni i kuratorka ekspozycji Małgorzata Ziewiecka. Podkreśla, że poprzez kulturę i sztukę można rozwijać miasto i je promować. – Radom kiedyś słynął z portretu i chciałabym, aby za kilka lat miasto też się kojarzyło ze sztuka, żeby znalazło jakieś odrębne miejsce w sztuce, z którym będzie kojarzony – mówi Małgorzata Ziewiecka.

Do powstania wystawy przyczynił się także jeden z artystów prezentujących w Radomiu swoje obrazy. – Poznałem Małgosię jakiś czas temu we Włocławku; zobaczyłem w niej niesamowicie zapaloną dziewczynę, pasjonatkę. Poradziłem jej, by „pociągnęła to”. I w ubiegłym roku zorganizowała „Metamorfozy”, ale było jej tego mało – opowiada Józef Stolorz. Sam przywiózł na wystawę obrazy, w których dominuje element sacrum. Przyznaje, że w obrazach niektórych artystów widać wpływy twórczości Rafała Olbińskiego, a w pracach Tomasza Kopery – Zdzisława Beksińskiego. – Beksiński, jakby to zobaczył, to by mu pogratulował, bo jego duch jest w obrazach Tomka – uważa Stolorz, autor pracy „Pieśń aksamitnego poranka”.

– Próbuję skupić się na oglądaniu, ale w takim tłumie jest niezwykle trudno. Do tego potrzeba jednak trochę ciszy, skupienia. Bo są obrazy wymagające na pewno refleksji – uważa Aleksandra Nosowska. Tym bardziej, jeśli rzeczywiście próbuje się odnaleźć tytułowe piękno. – Trzeba trochę pokontemplować ten obraz, bo czasem to piękno jest przerażające. Myślę, zresztą, że autorom tej wystawy zależało na tym, by pokazać różne aspekty piękna – zaznacza nasza rozmówczyni.

Goście „Elektrowni” mogli oglądać w kinie filmy o sztuce oraz ekspozycję dzieł Wojciecha Fangora „Optyczne wibracje”. Temu wspaniałemu artyście instytucja oddała całą swoją powierzchnię wystawienniczą. Nie bez przyczyny, największe obrazy artysty mają wymiary 746 × 500 cm.

– To są moje klimaty, jestem uczennicą liceum plastycznego. Lubię sztukę współczesną, chociaż także barok, czy renesans  – zaznacza Lorena Chochoł. Zgadza się, że sztuka współczesna jest trudniejsza w odbiorze. – Ludzie często myślą, że są to jakieś zwykle „mazaje”. Tymczasem autor jest nam w stanie wiele przekazać: własne odczucia, problemy – mówi dziewczyna. Obrazy Fangora bardzo jej się podobają: – Bardzo intensywnie działają na nasz wzrok – podkreśla. Jej zdaniem Noc Muzeów jest potrzebna. – Wiele osób na co dzień nie przychodzi do muzeum, nie ma  styczności ze sztuką, a to jest bardzo ważne, bo sztuka rozwija – zapewnia Lorena.

Na Noc Muzeów zaprosiły także inne placówki i instytucje: Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, radomscy strażacy, na pl. Konstytucji otworzyło się Mobilne Muzeum zabytkowych Rowerów, a przy ul. Warszawskiej nowa siedziba sądów. I była to pierwsza taka okazja, by z bliska obejrzeć gmach Temidy, w salę rozpraw dla niebezpiecznych przestępców.

bdb

 

Tags

Dodaj komentarz