• wiadomości
  • wydarzenia
  • kultura
  • rozrywka

Nordic walking to wirus!

26 maja 2011
Rozmowa z Dorotą Nowak, instruktorką nordic walking, nauczycielką wychowania fizycznego w Zespole Medycznych Szkół Policealnych w Radomiu.

Dorota Nowak
- Nordic walking to moda, jakiś rodzaj snobizmu? Jest chyba coraz bardziej popularny?

Na pewno to nie jest snobizm, to moda na zdrowie. Najbardziej popularny jest oczywiście w miejscowościach turystycznych, uzdrowiskowych -  widzimy, że nad morzem czy w górach ludzie chodzą z kijkami. Dlatego mnie to też zainteresowało. Pierwsza moja myśl była taka: wezmę kijki narciarskie. Co tam, nie będę wydawać pieniędzy na kije do nordic walking... Ale po jakims czasie stwierdziłam, że nie spełniają one dobrze swojej roli. I dlatego uznałam, ze trzeba zainwestować w zakup właściwych.

- Ale tak prawdę mówiąc ta dyscyplina, bardziej chyba rekreacji niż sportu, nie wymaga aż tak dużych inwestycji?
Na początku, gdy nordic walking przyszedł do nas z krajów skandynawskich i Niemiec, kije były dość drogie. Teraz jednak tanieją i są coraz bardziej dostępne.

- Dobrze, jednak poza kijami chyba wiele więcej nie trzeba?
Oczywiście, buty i strój sportowy.

- Nie zawsze ludzie chodzą specjalnie wytyczonymi trasami, spotykamy ich także na ulicach. Czy się powinno chodzić, powiedzmy "po mieście", po twardej, wybrukowanej powierzchni?
Oczywiście, najprzyjemniej jest po lesie, polach, czy ścieżkach. Bo można się wtedy dotlenić, popatrzeć np. na budzącą się przyrodę. Ale kije są też przystosowane do chodzenia po betonie. Pokażę pani - te kijki mają "buciki" - kiedy chodzę po lesie, ścieżce polnej to wysuwam kolce; one pomagają się lepiej odepchnąć. Natomiast kiedy chodzę po betonie, to je odwracam i nie stukają mi a amortyzują drgania. Nieco tańsze kije mają "buciki" osobno, można je nosić np. w kieszeni i nakładać w razie potrzeby.

- My tu o kijach, tymczasem pomówmy o zaletach nordic walking. To prawda, że przy chodzeniu z kijami pracują nam wszystkie mięśnie?
Pracują wszystkie mięśnie... Badania naukowe dowodzą, że 90 procent mięśni pracuje. Sama zastanawiałam się czy to prawda. Dlatego sprawdziłam to - do komputera włożyłam płytę, na której znajdowała się budowa ciała, mięśni i zrobiliśmy z mężem, który tez się tymi sprawami interesuje - jakby taką symulację marszu zwykłego i z kijami. I zobaczyliśmy, jak bardzo dużo mięśni pracuje! Można się przekonać o tym samemu: wiemy, że podczas odpychania się kijami pracują nogi, ale to, że pracują także mięśnie klatki piersiowej, ramion i brzucha, grzbietu czujemy dopiero później! Jeśli ktoś nie chodził wcześniej, a zaczyna to robić, to niestety, przez jakiś czas ma zakwasy.

Czy to jest ruch dla każdego?
- Prawie dla każdego. I dla ludzi starszych, młodych, a także schorowanych, ponieważ te kijki odciążają stawy. Dla osób po złamaniach, z urazami kręgosłupa i problemami ciśnieniowymi. Po zawale. Ta forma ruchu powinna zainteresować także cukrzyków. Chciałabym podkreślić jeszcze jeden bardzo ważny walor nordic walking - spotkanie towarzyskie. W czasie marszu możemy rozmawiać, to nie jest bieg, ani wyczyn.

Dobrze. Jestem laikiem. Idę do sklepu. Tam doradzają mi jakie, kupuję kije. I co dalej? Jednym słowem, czy to trzeba ćwiczyć, trenować? Czy na nasz marsz mogą przyjść osoby nieprzygotowane ani kondycyjnie, ani choćby teoretycznie?
- Mogą, oczywiście. To tak jak z tymi, którzy chodzą po betonie - dobre i to, bo to jest jakaś forma ruchu. Początkujący popełniają pewne błędy metodyczne...

... a do najczęstszych należą?
- Wysuwanie zbytnio do przodu kijków - wtedy ramiona są ugięte. Po prostu - nie wykorzystuje się wtedy ramion do odpowiedniej pracy, chodzi się popularnie mówiąc "na pająka". I tu jeszcze jeden plus dla starszych - chodzenie z kijami to kolejna podpora. Zamiast jednej laski mogą chodzić z kijkami. I czuć się bezpiecznie. Nawet jeśli popełniają te błędy, to jest to do przyjęcia - najważniejsze że wyszli z domu. Nie siedzą, nie obrastają w tłuszcz, a dotleniają się. Spalają kalorie. Przede wszystkim nie tyją, bo to zapobiega otyłości. Dlatego nawet jeśli ktoś nie ma podstaw, niech się odważy. Najważniejsze - wyjść z domu z kijami!

Wbrew przekonaniu, ze to forma ruchu przede wszystkim dla starszych, pani w swojej szkole propaguje ją wśród słuchaczy "medyka"?
- Zakupiliśmy nawet kije dla jednej grupy ćwiczebnej, a ponieważ najbliżej mamy do Leśniczówki, tam uczę ich metodyki i po dwóch, trzech lekcjach oni już ją "łapią". Oni wykorzystują to potem w swojej pracy podczas rehabilitacji, bo albo są masażystami, albo fizjoterapeutami.

Nordic walking jest dla zaraźliwy?
Jest jak wirus! Jak się raz weźmie kije, to się już nimi chodzi.

Rozmawiała: Bożena Dobrzyńska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *