• wiadomości
  • wydarzenia
  • kultura
  • rozrywka

Skrzyżowanie do sądu

16 stycznia 2008
Ponad 500 tys. zł domaga się miasto od projektanta i wykonawcy remontu szkrzyżowania ul. Żółkiewskiego i Mieszka I. Kto ma rację w sporze o źle przeprowadzone roboty roztrzygnie sąd gospodarczy.  Skrzyżowanie ma wyraźnego pecha


Sprawa feralnego skrzyżowania ciągnie się od ponad roku. Koleiny na nawierzchni pojawiły się bowiem latem 2006 r., niedługo po tym jak inwestycja została oddana do użytku. Długo nie udawało się roztrzygnąć kto zawinił. - Pierwsza ekspertyza sporządzona przez Instytut Badawczy Dróg i Mostów wskazywała zarówno na projektanta, jak i wykonawcę – przypomina dyrektor Miesjkiego Zarządu Dróg i Komunikacji Marek Czyż. - Potem kolejna, zlecona przez Miejska Pracownię Urbanistyczną Politechnice Wrocławskiej i znów nasza, także robiona przez tę samą uczelnię, w większości potwierdziła opinię IBDM. Nie sprecyzowano jedynie, kto popełnił więcej błędów.

MZDiK wystąpił więc do wykonawcy – firmy AS o naprawę jezdni w ramach gwarancji. - I tego nie udało się wyegzekwować, bo AS nie zgadzał się z ocenami zawartymi w ekspertyzach. Musieliśmy ogłosić przetarg na naprawę, a wykonawcę i projektanta podać do sądu.

Spotkają się w nim już 29 stycznia poza MZDiK przedstawiciele AS-a i firmy projektowej Andrzeja Lecha, która wykonywała projekt przbudowy skrzyżowania na zlecenie MPU.

Nie został także dotrzymany inny termin – naprawy nawierzchni przez firmę, która przetarg wygrała. - Miał się on odbyć jesienią 2006 r., ale Cezet Bis nie zdążył. Przeszkodziły nie tylko warunki atmosferyczne, ale i to, że firma nie mogła znaleźć laboratorium, które szybko opracowałoby recepturę masy bitumicznej. Zadeklarowała więc, że zabezpieczy jedynie nawierzchnię na okres zimy, a wiosną wykona zasdniczą pracę i na to się zgodziliśmy – wyjaśnia Czyż.

Na odszkodowanie w wysokości ponad 500 tys. zł, którego żąda gmina, złożyły się: wartość robót, które przeprowadzi firma naprawiająca skrzyżowanie (450 tys. zł) oraz wykonanych ekspertyz.

- Ocena kto i w jakim stopniu zawinił należy do sądu. Także decyzja, czy oprze się na on dotychczasowych ekspertyzach, zleci nowe czy powoła biegłego. Od tego też zależy, jak długo sprawa będzie rozpatrywana – sumuje dyr. Czyż.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *