100 lat Kochanowskiego z małym zgrzytem

1 października 2012
Wystawa, filmy, zdjęcia, dokumenty, eksponaty - to wszystko zobaczymy na wystawie "Z dziejów szkół imienia Jana Kochanowskiego". Rozpoczęły się  obchody 100-lecia zasłużonej dla miasta placówki.

 

Tak się uczyli kiedyś..."Szkoła, rozpoznawalna dziś w całym kraju pod nazwą "Kuźni Olimpijczyków", powstała w 1912 roku jako Czteroklasowe Męskie Progimnazjum Filologiczne. Jej założycielem był Jan Wojciechowicz, siedzibą jego prywatny dom przy ulicy Skaryszewskiej 9" - czytamy na jednej z plansz wystawy poświęconej historii "Kochanowszczaka". Prezentowane na niej eksponaty pochodzą głównie z Archiwom Państwowego w Radomiu. - Wybór był trudny, musieliśmy ograniczyć się do okresu dwudziestolecia międzywojennego. Trudno mówić o radomskiej oświacie bez wspomnienia o gimnazjum męskim czy żeńskim. To są nasze korzenie - mówiła podczas otwarcia wystawy Anna Jankowska z Archiwum Państwowego w Radomiu.

 

Ekspozycję udostępniono na drugim piętrze szkoły przy ul. Kilińskiego. Są plakaty, druki, zdjęcia, jest także dokumentacja "kuźni olimpijczyków". Wystawie towarzyszy katalog pt. "Oświata radomska w XX wieku". - On jest uzupełnieniem wplatającym się w 100-lecie obchodów liceum im. Jana Kochanowskiego - dodaje A. Jankowska.

 

2- Przedstawiamy 100-letnią historię szkoły. Jest także mała aranżacja klasowej sali z okresu 20-lecia międzywojennego. To ławki, przybory szkolne. Są także oryginalne książki z czasów tajnych kompletów. Z tych książek uczyła się nasza młodzież podczas okupacji. Są mundury błękitnej armii gen. Hallera, w których nasi uczniowie walczyli w wojnie polsko-bolszewickiej. Zamówiliśmy nawet repliki karabinów z tamtego czasu - opowiada Adam Duszyk, historyk, nauczyciel "Kochanowskiego".

 

2 Zebrani licznie nauczyciele, przedstawiciele władz miasta a także uczniowie byli świadkami specjalnie przygotowanego pokazu "gimnastyki szwedzkiej", którą młodzież ćwiczyła w latach międzywojennych. Prezentację nagrodzono gromkimi brawami. -  Fenomenem tej placówki są ludzie. To ich tutaj eksponujemy - podkreślał nauczyciel VI LO Zbigniew Wieczorek. Niestety nie obyło się bez zgrzytu, o którym profesor postanowił opowiedzieć. - Bardzo nam było nieswojo, kiedy wydział kultury UM odmówił nam wsparcia publikacji książek z okazji stulecia. Usłyszeliśmy, że "to nie kultura". Ja myślę, że to jednak jest kultura i to bardzo wysoka. Tego rodzaju inicjatywy powinny być wspierane przez miasto - zaznaczył Z. Wieczorek.

 

2 - Teraz, kiedy jestem w maturalnej klasie wiem, że nie zamieniłabym tej szkoły na żadną inną. Czasem jest trudno, trzeba się dużo uczyć, ale to ma swoje plusy, które będą procentować w przyszłości. Poznałam wspaniałych ludzi, uczniów, nauczycieli. Poznałam przyjaciół, przeżyłam dużo, nauczyłam się odpowiedzialności i wydaje mi się, że także dorosłości. Może to brzmi patetycznie... Będzie przykro odchodzić z tej szkoły. Ona jest wyjątkowa - mówiła naszemu reporterowi Karolina Twardowska, wiceprezydent samorządu uczniowskiego w VI LO.

 

Absolwentów placówka zaprasza w sobotę (6 bm.) w godz od 10 - 18 do swojej siedziby na spotkania z okazji jubileuszu.

 

Bartek Olszewski