45-latek zgłosił się na SOR w Radomiu z bólem barku. Po ponad trzech tygodniach zmarł. Prokuratura bada, jak mogło do tego dojść

26 lutego 2026

45-letni mężczyzna zgłosił się na SOR Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu z urazem barku. Ale nie uzyskał właściwej pomocy: po znieczuleniu nie wybudził się i kilka tygodni później zmarł w zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Szpital: trwa postępowanie wyjaśniające.

 

fot. Piotr Nowakowski

 

Prokuratura Rejonowa Radom Wschód wszczęła śledztwo w sprawie śmierci 45-letniego pacjenta SOR-u w szpitalu na radomskim Józefowie. Mężczyzna pojawił się na oddziale ze zwichniętym barkiem. Tam lekarz miał mu podać znieczulenie ogólne bez konsultacji z anestezjologiem i nie podłączyć pacjenta do aparatury monitorującej funkcje życiowe.
 
- Śledztwo dotyczy narażenia pacjenta przez personel szpitala na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i nieumyślne spowodowanie spowodowanie jego śmierci - wyjaśnia Cezary Ołtarzewski, szef Prokuratury Rejonowej Radom - Wschód.
 
Grozi za to kara do pięciu lat więzienia.
 
Co ustalili śledczy?
 
Śledczy ustalili, że 45-letni mieszkaniec Pionek 10 stycznia został przyjęty na Szpitalny Oddział Ratunkowy Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu. Tego samego dnia przeniesiono go na OIOM, gdzie przebywał do 26 stycznia. Następnie został przekazany na oddział wewnętrzny. Stamtąd 2 lutego przetransportowano go do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Legionowie, gdzie zmarł następnego dnia. Ciało z upoważnienia matki zmarłego zostało odebrane przez zakład pogrzebowy, a następnie skremowane. 
 
Lekarz podał "jakiś lek"
 
Prokuratura zajęła się sprawą w związku z anonimowym zawiadomieniem przez osoby, które podpisały się jako ratownicy medyczni SOR-u. Pismo zostało wysłane jeszcze wtedy, gdy pacjent żył i przebywał w szpitalu w Radomiu. - Treść zawiadomienia sprowadzała się do tego, że lekarz, który nie był anestezjologiem, podczas pobytu pacjenta na SOR podał mu jakieś leki, nie będąc uprawnionym do podania tego leku co mogło skutkować pogorszeniem się jego stanu zdrowia i koniecznością umieszczenia chorego na OIOM-ie. W zawiadomieniu nie jest wskazane, o jaki lek chodzi. W piśmie wskazano również, że lekarz miał się odgrażać pozostałym członkom personelu medycznego, że jeżeli informacja o tym, co się stało, zostanie gdzieś ujawniona, to on ich pozwalnia - mówi prokurator Ołtarzewski.
 
Ciało zostało skremowane
 
Prokuratorzy ustalili, że pogrzeb 45-latka odbył się 10 lutego. - Ponieważ ciało zostało skremowane, wyklucza to przeprowadzenie sekcji zwłok i ewentualna ekshumację - podkreśla Cezary Ołtarzewski. Zaznacza jednocześnie, że na podstawie dowodów z dokumentów, przede wszystkim personelu medycznego, będzie można poczynić wiążące ustalenia.
 
Sprawdzono, że w Prokuraturze Rejonowej w Legionowie nie było w tej sprawie żadnych zgłoszeń, nikt nie zawiadamiał o zgonie, nikt nie zwracał się o wydanie zgody na pochówek. Śledczy wystąpią teraz do szpitala o dokumentację medyczną pacjenta, dopiero na tej podstawie ustalą kto, kiedy i jakie leki podawał denatowi. Przesłuchane zostaną osoby, które w chwili przyjęcia pacjenta pracowały na SOR-ze.

Prokuratura planuje również przesłuchanie rodziny zmarłego 45-latka.
 
W odpowiedzi na nasze pytania dotyczące zgonu mężczyzny po wizycie na SOR, Mazowiecki Szpital Specjalistyczny odpowiedział krótko: trwa postępowanie wyjaśniające.
 
Bożena Dobrzyńska
Tags