Syndyk zrezygnował z ”Łączników”

21 marca 2012
- Tak, złożyłem rezygnację – mówi Michał Wereszczyński, syndyk Fabryki Łączników. Sąd Rejonowy w Siedlcach potwierdza: – Rezygnacja wpłynęła wczoraj, wyznaczenie następcy niebawem.

 

Przyjdzie kolejny syndyk... - Atmosfera jaka się wytworzyła nie sprzyja pracy - wyjawia powody swej decyzji portalowi Mój Radom Michał Wereszczyński, który pozostaje na stanowisku syndyka do momentu powołania nowego przez siedlecki sąd.

Przypomnijmy, radomscy politycy PiS zarzucali syndykowi, że łączą go nieformalne związki z ostatnim, większościowym udziałowcem spółki, który doprowadził do upadłości fabryki. Sprawę wyjaśnia Sąd Rejonowy w Siedlcach.

Zdaniem Wereszczyńskiego, istnieje realna szansa na sprzedaż fabryki. - Zrobiliśmy spis inwentarza. Przyszłość Fabryki Łączników widzę pozytywnie - komentuje.

Senator Wojciech Skurkiewicz (PiS), który poprosił CBA o sprawdzenie procesu prywatyzacji firmy uważa, że teraz najważniejsza jest rozwaga przyszłego syndyka. – Chodzi o to, by majątek nie był rozprzedany „po kawałeczku”. Ważne, by przyszły syndyk zachował całą fabrykę, która produkuje świetnej jakości wyroby. Na uruchomienie produkcji potrzeba ok 5 mln zł. Najważniejsze, by utrzymać firmę, by filozofia działania syndyka nie prowadziła do dramatu ludzi tam pracujących, znakomitych specjalistów – mówi senator. Podkreśla, że ostatni właściciel przedsiębiorstwa - Ferro Masz Invest - nabył od Skarbu Państwa 85 proc. akcji "Łączników" za 1 milion 428 tys zł. - Podobno firma jest obecnie warta 40 mln zł – dodaje polityk Prawa i Sprawiedliwości. Syndyk potwierdza, że jest mowa o takiej sumie.  - Tak wychodzi z inwentaryzacji i dokumentów finansowych, ale jaka będzie ostateczna kwota okaże się po zakończeniu tych prac - wyjaśnia Wereszczyński. 

Wojciech Skurkiewicz sugeruje, że "Łącznikami' prawdopodobnie interesuje się inwestor z Hiszpanii. - Nic o tym nie wiem - odpowiada syndyk.

Bartek Olszewski