„Kochanowski” ma 100 lat!

6 października 2012
Trwają obchody jubileuszu szkoły:wystawy, konferencje, filmy, nawet specjalnie przygotowany kabaret. A także - Bieg Kochanowszczaka i inne sportowe wydarzenia z okazji jubileuszu. Dziś szkoła była otwarta dla wszystkich...

 

Kochanowski ma 100 lat!Od rana mury VI Liceum Ogólnokształcące im. Jana Kochanowskiego odwiedzali uczniowie, absolwenci a także nauczyciele. Już u bram szkoły witano gości. Uczniowie oprowadzali pojedyncze osoby bądź całe grupy. Uśmiech towarzyszył wszystkim. Wspomnienia i jeszcze raz wspomnienia.

 

2Na drugim piętrze, gdzie zorganizowano wystawę z dziejów szkoły spotykamy Grzegorza Wójtowicza, prezesa Sądu Okręgowego w Radomiu. Przygląda się archiwalnym kronikom, fotografiom i z uśmiechem wspomina: - Pamiętam apele organizowane w poniedziałki przez dyrektora Gawrońskiego. Na tych apelach były sprawdzane różne rzeczy. Trzeba było chodzić w takich mundurkach. Dyrektor miał świetną pamięć i potrafił wyciągnąć "za uszy" z imienia i nazwiska kogoś, kto coś przeskrobał albo miał niewłaściwy strój. Nie było to przyjemne, czasami się zdarzało. Pamiętam dobrze te apele... - wspomina sędzia Wójtowicz, który edukację w szkole  zaczął w 1976 roku - W tym miejscu gdzie jesteśmy była sala gimnastyczna.  Nauczyciele cisnęli. Ja byłem w klasie ogólnej, jednak narzekać nie mogę. Pierwsze dwa lata były ciężkie, ale nauka zaprocentowała. Na pewno! - zapewnia nasz rozmówca.

 

Dla Gabrieli Stanioszczyk (po prawej) szkoła była drugim domem- Przyszłam z koleżanką. Jestem wnuczką dyrektora Zapały i kiedy on przechodził na emeryturę, to ja odbierałam świadectwo maturalne z rąk swojego dziadka, na którego zawsze mówiłam "Dzidek" - zdradza  Gabriela Stanioszczyk. (Przypomnijmy, dr Stanisław Zapała kierował szkołą w latach 1956-1972.) -To bardzo wzruszająca chwila. Chętnie tu przychodziłam, chętnie się tu uczyłam. Moi rodzice też byli nauczycielami. Lubiłam ten budynek. Czułam się tu jak w domu - dodaje pani Gabriela.

 

2Na parterze spotykamy kolejnych absolwentów "kuźni olimpijczyków". - To były fajne czasy. Nauczyciele, kumple, przyjaciele, ach! Sentymenty. Nie było obowiązków takich jak obecnie w normalnym życiu. Trochę beztroski było. Szkołę kończyliśmy 15 lat temu a wybraliśmy ją ze względu na rodzinne tradycje. To zaprocentowało, jestem radcą prawnym. A nasze ulubione lekcje to geografia i historia. Tak oczywiście, były wagary - śmieją się Katarzyna i Tomasz Odyńcowie.

Dziś odbyło się także uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej w gmachu szkoły. W Teatrze Powszechnym wystawiona została sztuka „Odnowione tarcze”, którą pierwszy raz zagrano tuż po wojnie. Wieczorem wspomnienia wrócą podczas balu.

 

Bartek Olszewski