Wigilia w „Słonecznym”

22 grudnia 2012
- Ale ja akurat nie wierzę w Boga... – mówi ładna dziewczyna. – Kochanie, zdrowia i szczęścia i także uśmiechu ci życzę – z opłatkiem w dłoni odpowiada jej siostra zakonna. Obejmują się i idą połamać się opłatkiem z innymi uczestnikami podczas Wigilii w Słonecznym Domu.

 

Jasełka! Wigilia! Gwiazdka!Mieszkają tutaj, ponieważ przeszły w swym krótkim zyciu prawdziwe tragedie. Ale teraz o tym nie myślą. Nie dziś. Teraz widzimy uśmiechnięte twarzyczki. Pięknie, świątecznie przybraną salę, odświętne stroje, opłatek na stołach… – I wielu z tych młodych osób spędzi prawdziwe święta właśnie tutaj. Tylko część wróci do swych rodzin – mówi dyrektorka Słonecznego Domu Ewa Drelewska.

 

Wszystkie potrawy na wigilijnym stole przygotowano wspólnie. - To nasza tradycja. Ta wigilia nie jest smutna. Wychowankowie razem z klerykami przygotowali jasełka, tegoroczne będą przeplatane rapowanymi kolędami! Święta to czas rodziny, domu. Te dzieci tak naprawdę nie mają normalnego domu. Czasem trudno im składać życzenia, by ich nie urazić. Dlatego z odrobiną humoru i powagi spędzamy te kolacje - mówi dyr. Drelewska.


Na stołach kluski, ryba, barszcz i inne pachnące świętami dania. Wcześniej jednak obejrzymy jasełka. Młodzi ludzie razem z klerykami opowiadają, rapują i śpiewają klasyczne kolędy. Opowieść o narodzinach Pana toczy się przy gromkich brawach blisko 60 osób. Jest pacierz, jest modlitwa, jest opłatek i są łzy. Na twarzach widać niekłamane wzruszenie. – Za oknami mróz. A u nas jest ciepło, pięknie i słonecznie. Pod choinką są piękne prezenty dla wszystkich naszych dzieci. Dostaliśmy pralkę, robota kuchennego i kuchenkę elektryczną od miłośników samochodów terenowych. Kibice „Tylko Radomiak” też przyszli z podarkami. Od wolontariuszy z gimnazjum nr 8 dostaliśmy przepiękną pandę - to cudny, duży misio do przytulania – wylicza wzruszona dyrektorka placówki. 

 

2Wzruszona jest także Eliza Klamut, która od dziesięciu lat współpracuje wraz ze swymi wolontariuszami ze Słonecznym Domem.  – To wydarzenie daje mnóstwo emocji, ale potrafi też dużo rzeczy uświadomić. Jaką wielką wartością jest dla młodego człowieka rodzinny dom. Tego się nie da niczym zastąpić. Żadnymi prezentami, balami, niespodziankami. Tu są osoby, które bardzo potrzebują życzliwości, wsparcia drugiego człowieka, ciepła. Bez względu na to jakie mają problemy, w co wierzą a w co nie -  – mówi nauczycielka.  Przyznaje, że zawsze ma obawy, czy to co robi razem z uczniami jest wyważone.  - Staramy się nie przegiąć w jakąkolwiek stronę. Zawsze się martwimy, by broń Boże nikogo nie dotknąć, nie urazić - zapewnia.


Bartek Olszewski