Szprendałowicz niewinny (aktualizacja)

5 marca 2013
Radny Piotr Szprendałowicz, były kandydat na prezydenta Radomia oraz i Wojciech Sz., szef radomskiego Polskiego Związku Łowieckiego, są niewinni - uznał dziś sąd. - Są osoby, które doprowadziły do tej sprawy - komentował wyrok były polityk PO.

 

Szprendałowicz niewinny- Uniewinniam od zarzucanych czynów, obciążam kosztami procesu skarb państwa - mówiła sędzia Karolina Romaniuk podczas dzisiejszej rozprawy.

 

Sąd Rejonowy w Radomiu stwierdził, że Piotr Szprendałowicz, zarówno w sprawie wniosku deklaracji do PZŁ, jak i wniosku o pozwolenie na broń, nie posługiwał się dokumentami, które zawierały nieprawdę. Sąd uniewinnił też Wojciecha Sz. z radomskiego PZŁ od zarzutu poświadczenia nieprawdy. - W niniejszej sprawie Wojciech Sz. wystawił dokument, był osobą uprawnioną do jego sporządzenia. Z materiału dowodowego nie wynika, że Piotr Szprendałowicz nie uczestniczył w ostatniej części egzaminu do uzyskania podstawowych uprawnień do polowania. Zarząd okręgowy PZŁ powołał komisję do egzaminu. Członkowie zeznawali o indywidualnych egzaminach, na co przepisy zezwalają. Zdaniem sądu bezsporne i niekwestionowane jest zdanie egzaminów ustnych i pisemnych przez Piotra Szprendałowicza - tak sędzia uzasadniała wyrok.

 

Nie było dowodów

Sąd nie znalazł dowodów, by Piotr Szprendałowicz nie uczestniczył w egzaminie strzeleckim (ostatniej części). - Było na nim czterech członków komisji. Przeprowadzone liczne analizy połączeń telefonicznych są nieprzydatne dla sprawy. Postępowanie dowodowe wykazało, że osoby korzystające z nich nie były wyłącznymi użytkownikami telefonów. Co więcej, brak jest zasadniczej informacji, czy Piotr Szprendałowicz w ogóle korzystał ze swojego telefonu służbowego. Stawiane zarzuty oskarżonym były bezpodstawne. Trudno wymagać od osoby przystępującej do egzaminu, by badała, czy komisja działa w sposób zgodny z obowiązującymi przepisami. Od wyroku można się odwołać w ciągu 14 dni - mówiła sędzia Karolina Romaniuk.

 

Dziś na sali nie było przedstawiciela lubelskiej prokuratury, która sprawę prowadziła.

 

Donos i gehenna
  - Ten wyrok nie jest zaskoczeniem dla kogoś kto zna rzeczywistość. Wyrok przyjmuję z satysfakcją co nie zmienia faktu, że nadal bezkarne pozostają te osoby, które doprowadziły mnie do takiej sytuacji. Osoby, które w przededniu kampanii wyborczej w 2010 roku złożyły donos pełen oszczerstw i nieprawdziwych pomówień pod moim adresem. Donos wywołał lawinę zdarzeń, w których jedną z negatywnych postaci był pan prokurator - komentuje Piotr Szprendałowicz. Dodaje, że chciałby, by osoby, "które czynią zło, poniosły karę, bądź zostały wyeliminowane z życia politycznego". - Mówię, m.in. o senatorze Prawa i Sprawiedliwości Stanisławie Karczewskim, któremu wytoczyłem cywilny proces. Mam nadzieję, że poniesie zasłużoną karę za sugerowanie na swojej stronie internetowej, że jestem winny nieprzestrzegania prawa. Ale też inne osoby, które przez trzy lata próbowały zbijać kapitał polityczny na moim nieszczęściu. Ja co dzień rano patrzę w lustro i widzę człowieka, który nie jest pozbawiony wad, ale człowieka, który nigdy w życiu świadomie nie naruszył prawa - przekonuje radny.

Piotr Szprendałowicz przypomniał, że zrezygnował z członkostwa w Platformie Obywatelskiej, "aby nie narażać swojej macierzystej partii na konsekwencje tych zdarzeń". - Teraz czeka mnie refleksja nad przyszłością polityczną, samorządową, zawodową. Ale najważniejsza w życiu jest rodzina. Inne decyzje przyniesie czas. To były trzy lata prawdziwej gehenny - zapewnia Piotr Szprendałowicz.

Bartek Olszewski