„Klejnoty” w Dzień Kobiet
To rozgrywająca się w zawrotnym tempie komedia z wątkiem kryminalnym w tle. Współwłaściciel salonu jubilerskiego Roger Fogg jest statecznym kawalerem, stroniącym od niespodzianek domatorem, ceniącym ponad wszystko spokój i leniwy rytm swojego unormowanego życia. W tym ustabilizowanym ciepełku nie wszystko jest jednak tak przewidywalne, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Fogg okazuje się być bowiem nieokiełznanym uwodzicielem, sprytnym oszustem, a także… groźnym włamywaczem, okradającym… samego siebie. I na dodatek ma wspólnika. Tak przedstawia się zarys historii opowiadanej przez autora sztuki. Zobaczymy zatem perypetie dwóch londyńskich jubilerów, dwóch atrakcyjnych kobiet oraz całkowicie nieprzewidywalnego inspektora policji.
– Tak, będą intrygi damsko-męskie i nasi bohaterowie zapędzą się w matactwie i kłamstwie, co będzie prawdziwym qui pro quo tak typowym dla farsy dającym jej napęd, rytm i tworzącym nieporozumienia – mówi reżyser radomskiego przedstawienia Bogusław Semotiuk. Zastrzega, że jest wierny oryginałowi sztuki i jej didaskaliom, ale kilka rzeczy - londyńskie czy angielskie akcenty, niezrozumiałe w naszej rzeczywistości - upraszcza.
Sztuka ma po prostu bawić. – A angielski humor to zawsze gwarancja dobrej rozrywki, taki żelazny punkt. Lawinowo narastające zbiegi okoliczności, niezręczności, zaskakiwanie widza z sekundy na sekundę, czyli to, co stanowi o dobrej farsie – właśnie w „Klejnotach” mamy. To mnie także bawi – przyznaje Bogusław Semiotuk. Podkreśla jednak, że chce widzów pobudzić również do pewnej refleksji, by bawiąc – także uczyć.
W przedstawieniu zobaczymy młodych aktorów: Katarzynę Dorosińską (gościnnie), Karolinę Łękawę, Marka Brauna, Adama Majewskiego i
Wojciecha Wachudę. Scenografia jest dziełem Wojciecha Stefaniaka.
(k.woj.)
Fot.: Michał Sołśnia




