Premiera w teatrze. Historia o miłości
Sztuka Neil LaBute'a opowiada historię miłości dwóch, skrajnie różniących się osobowościami młodych ludzi. Bohaterowie „Kształtu rzeczy” spotykają się w prowincjonalnej galerii. Ona jest przebojową, nieco zblazowaną studentką akademii sztuk pięknych, która ma ambicję dokonania rewolucji w sztuce. On jest niepozornym prowincjuszem, zahukanym, nieśmiałym chłopakiem, który dorabia jako ochroniarz w muzeum. Krótka wymiana zdań pomiędzy chłopakiem i dziewczyną wystarczy, by uruchomić w życiu Adama lawinę radykalnych zmian.
Zbigniew Rybka, reżyser przedstawienia zapewnia, że taka przygoda może zdarzyć się wszędzie – gdzieś w Ameryce, Polsce, Francji, Rosji. – Bo dotyczy młodych ludzi wszędzie i w jednakowym stopniu. Ale problemy na jakie napotykają nie są – wbrew pozorom – przypisane wyłącznie do ich wieku. Owszem, wtedy najczęściej mówi się o miłości - podkreśla. Zaznacza, że bohaterowie sztuki niczym nie różnią się od nas. - Adam - zakompleksiony, szary chłopak pod wpływem Evelyn zmienia się diametralnie. – Staje się atrakcyjnym, wysportowanym facetem, za którym oglądają się dziewczyny, który nagle znajduje się w samym środku życia – zdradza Zbigniew Rybka.
Ale reżyser stawia też publiczności głębsze pytania: gdzie przebiega granica pomiędzy miłością, a manipulacją? Co jest rzeczywistością, a co tylko naszym wyobrażeniem o niej? Jaki jest prawdziwy kształt rzeczy? Gdzie kończy się prowokacja, podyktowana chęcią zaistnienia, potrzebą akceptacji, a zaczyna prawda o nas samych? Czy wolność oznacza całkowity brak barier?
W spektaklu o młodych zagrają młodzi aktorzy: Maria Gudejko, Magdalena Placek (gościnnie), Krzysztof Chudzicki, Kamil Woźniak. Także scenografia jest dziełem początkującej artystki Katarzyny Kornelii Kowalczyk, która już współpracowała z radomską sceną. – Ale nie jest to sztuka adresowana wyłącznie dla młodego widza. To sztuka dla tych, którzy lubią trochę o sobie porozmyślać, albo popatrzeć na sprawy, które ich dotyczą z nieco innej perspektywy. Może i dla tych, którzy chcą popatrzeć na problemy swoich dzieci z innej perspektywy – mówi Zbigniew Rybka.
(k.woj.)




