Premiera w teatrze. Historia o miłości

22 marca 2013
 „Kształt rzeczy” - taki tytuł nosi kolejny spektakl wystawiany przez Teatr Powszechny. Dziś (22 bm.) o godz. 19 premiera na scenie kameralnej. To  sztuka obyczajowa, której bohaterami są współcześni dwudziestolatkowie.

 

Sztukę reżyseruje Zbigniew RybkaSztuka Neil LaBute'a opowiada historię miłości dwóch, skrajnie różniących się osobowościami młodych ludzi. Bohaterowie „Kształtu rzeczy” spotykają się w prowincjonalnej galerii. Ona jest przebojową, nieco zblazowaną studentką akademii sztuk pięknych, która ma ambicję dokonania rewolucji w sztuce. On jest niepozornym prowincjuszem, zahukanym, nieśmiałym chłopakiem, który dorabia jako ochroniarz w muzeum. Krótka wymiana zdań pomiędzy chłopakiem i dziewczyną wystarczy, by uruchomić w życiu Adama lawinę radykalnych zmian.

 

Zbigniew Rybka, reżyser przedstawienia zapewnia, że taka przygoda może zdarzyć się wszędzie – gdzieś w Ameryce, Polsce, Francji, Rosji. – Bo dotyczy młodych ludzi wszędzie i w jednakowym stopniu. Ale problemy na jakie napotykają nie są – wbrew pozorom – przypisane wyłącznie do ich wieku. Owszem, wtedy najczęściej mówi się o miłości - podkreśla. Zaznacza, że bohaterowie sztuki niczym nie różnią się od nas. - Adam - zakompleksiony, szary chłopak pod wpływem Evelyn zmienia się diametralnie. – Staje się atrakcyjnym, wysportowanym facetem, za którym oglądają się dziewczyny, który nagle znajduje się w samym środku życia – zdradza Zbigniew Rybka.

 

Ale reżyser stawia też publiczności głębsze pytania: gdzie przebiega granica pomiędzy miłością, a manipulacją? Co jest rzeczywistością, a co tylko naszym wyobrażeniem o niej? Jaki jest prawdziwy kształt rzeczy? Gdzie kończy się prowokacja, podyktowana chęcią zaistnienia, potrzebą akceptacji, a zaczyna prawda o nas samych? Czy wolność oznacza całkowity brak barier?

 

W spektaklu o młodych zagrają młodzi aktorzy: Maria Gudejko, Magdalena Placek (gościnnie), Krzysztof Chudzicki, Kamil Woźniak. Także scenografia jest dziełem początkującej artystki Katarzyny Kornelii Kowalczyk, która już współpracowała z radomską sceną. – Ale nie jest to sztuka adresowana wyłącznie dla młodego widza. To sztuka dla tych, którzy lubią trochę o sobie porozmyślać, albo popatrzeć na sprawy, które ich dotyczą z nieco innej perspektywy. Może i dla tych, którzy chcą popatrzeć na problemy swoich dzieci z innej perspektywy – mówi Zbigniew Rybka.


(k.woj.)