Weekend w teatrze

10 maja 2013
Cieszmy się piękną pogodą, a na koniec dnia... może do teatru? "Powszechny" zaprasza na trzy różnorodne spektakle.

 

Jeszcze dziś (10 bm., godz. 16 i 19) na dużej scenie możemy obejrzeć "Klejnoty" - sztukę Michael Pertwee w reżyserii Bogusława Semotiuka. To typowa farsa: współwłaściciel salonu jubilerskiego Roger Fogg jest statecznym kawalerem, stroniącym od niespodzianek domatorem, ceniącym ponad wszystko spokój i leniwy rytm swojego unormowanego życia. W tym ustabilizowanym ciepełku nie wszystko jest jednak tak przewidywalne, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Fogg okazuje się być bowiem nieokiełznanym uwodzicielem, sprytnym oszustem, a także… groźnym włamywaczem, okradającym samego siebie. I na dodatek ma wspólnika...

Zarówno dziś, jak i w niedzielę (12 bm., godz. 19) na scenie kameralnej teatr wystawia "Kształt rzeczy" - intrygującą sztukę obyczajową, której bohaterami są współcześni dwudziestolatkowie. Autorem jest Neil LaBute, reżyseruje Zbigniew Rybka. To historia opowiadająca o znajomości przebojowej, nieco zblazowanej studentki Akademii Sztuk Pięknych i niepozornego prowincjusza - zahukanego, nieśmiałym chłopakiem, który dorabia jako ochroniarz w muzeum. Jak podkreśla Jolanta Korłub-Ogonkowska z Teatru Powszechnego, twórcy spektaklu stawiają widzom wiele pytań: gdzie przebiega granica pomiędzy miłością a manipulacją? Co jest rzeczywistością, a co tylko naszym wyobrażeniem o niej? Jaki jest prawdziwy kształt rzeczy? Gdzie kończy się prowokacja, podyktowana chęcią zaistnienia, potrzebą akceptacji, a zaczyna prawda o nas samych? Czy wolność oznacza całkowity brak barier?

Teatr zaprasza także najmłodszych widzów -  w niedzielę o godz. 13 na scenie Fraszka dzieci obejrzą najnowszy spektakl "Na arce o ósmej" wg Urlicha Huba. Reżyseruje Petr Nosalek.

Akcja sztuki rozgrywa się podczas biblijnego wielkiego potopu, a tytułowa arka to Arka Noego, na której punktualnie o ósmej mają się stawić wszystkie zaproszone zwierzęta. Tylko w taki sposób mają szansę uniknąć zagłady. Problem tylko w tym, że na statek mogą wejść po dwa egzemplarze każdego gatunku, a tymczasem pingwiny są… trzy. Przyjaźń sympatycznych pingwinków zostaje wystawiona na ciężką próbę. 

 

(k.woj)

 

Fot.: Michał Sołśnia