Helikopter z cudzoziemcami wylądował pod Pionkami

23 kwietnia 2014
1000 żołnierzy, 700 policjantów, ponad 500 strażaków i 400 funkcjonariuszy Straży Granicznej bierze udział w ćwiczeniach służb MSW na Mazowszu i w Świętokrzyskiem. To największe tego typu "manewry' od 40 lat.



 

 

Scenariusz ćwiczeń, które zaplanowano na dwa dni (dziś i jutro) zawiera kilkanaście historii, a motywem powtarzającym się w większości z nich są cudzoziemcy. Dziś jeden z epizodów trenowano w Jaścach pod Pionkami.


Obcy śmigłowiec na terytorium Polski

 

2

 

Patrol Straży Granicznej zauważają śmigłowiec, który wlatuje na terytorium Polski od strony sąsiedniej. Śmigłowiec zostaje namierzony, ale po chwili ginie z radarów, bo prawdopodobnie awaryjnie ląduje. Na poszukiwania wyrusza śmigłowiec wojskowy, który po ustaleniu miejsca, przekazuje dane o lokalizacji tego śmigłowca służbom ratunkowym. Na miejsce przyjeżdża policja, straż pożarna i służby medyczne.

 

 

– I taki scenariusz znali strażacy, ale gdybyśmy ten scenariusz rozpisali na role, to nie byłyby to ćwiczenia, więc organizator przygotował pewne epizody, które wybijały służby z rytmu, wprowadzały element niespodzianki tak, że musieli podejmować inne niż przypuszczali decyzje. Bo okazało się, że w śmigłowcu, oprócz rannych dwóch pilotów, było tez kilka innych osób, które po wylądowaniu śmigłowca udały się w nieznanym kierunku. Co więcej, nie mówiły po polsku, a pod śmigłowcem znajdowała się jedna ranna osoba – opowiada rzeczniczka SG Agnieszka Goliat.

 

Dodaje, że hipotetyczna sytuacja jest taka: w marcu i kwietniu służby zagraniczne zauważyły wzrost liczby cudzoziemców przebywających w kraju, że jest ich najwięcej na Mazowszu, zwłaszcza w okolicach Radomia. – Dochodzi do konfliktów między cudzoziemcami a miejscowa ludnością, odnotowujemy większą  liczbę incydentów związanych z zagrożeniem obywateli, interwencji związanych z zapewnieniem pomocy tym cudzoziemcom. A analiz wy wynika, że sytuacja może się jeszcze zaogniać, stąd służby podległe ministrowi spraw wewnętrznych skierowali dodatkowe siły – opowiada rzeczniczka.

center

 

Jak najwięcej zwrotów akcji
- Ćwiczymy w warunkach jak najbardziej zbliżonych do tych realnych, a ćwiczący nie wiedzą do końca, jakie warianty pojawią się. To sprawia, że sprawdzamy swoje procedury, jakie ewentualnie błędy popełniamy, gdzie są braki, które można w przyszłości wyeliminować. Im więcej będzie zwrotów akcji i analizy reakcji na nie służb, tym więcej ciekawych wniosków dla nas z tych ćwiczeń – przekonuje rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski.

2014/04/230414wojsko05.jpg

 

Najciekawsze scenariusze pisze życie

- Te ćwiczenia mają także na celu sprawdzenie i pokazanie niektórych niedoskonałości i współdziałania służb, w tym strażaków. Jest tu tyle elementów, które wymagają współpracy na miejscu. Ponadto, to co wyróżnia te ćwiczenia to liczba zaangażowanych podmiotów, czy liczba ratowników. Łącznie około 3 tysiecy – mówi rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak. Przekonuje, że ćwiczenia poszczególnych epizodów wymaga szczególnego wysiłku służb. – Bo może się zdarzyć, choć ja do końca tego nie wiem, konieczność przemieszczania ratowników, gdyż może wydarzyć się coś obok. Np. teraz policjanci i strażacy poszukują kilku zaginionych osób, które oddaliły się od śmigłowca – tłumaczy rzecznik. Ale – nie ukrywa - że żaden scenariusz nie jest wstanie oddać tego, co pisze życie.

 

Helikopter się rozbił

Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz przekonuje, że ćwiczony dziś pod Pionkami incydent wcale nie jest przesadzony. – Kilka miesięcy temu na terytorium Polski wleciała helikopterem grupa przemytników papierosów, którzy zostali przez Straż Graniczną i Siły Powietrzne natychmiast wykryci. Zawrócili na teren Ukrainy i tuż po przekroczeniu linii granicznej helikopter rozbił się, zginęły dwie osoby po stronie ukraińskiej. Równie dobrze ten incydent mógł mieć miejsce na terenie Rzeczpospolitej – twierdzi minister Sienkiewicz.

 

495

 

Bartłomiej Sienkiewicz nie ukrywa, że od pewnego czasu Polska przygotowuje się na warianty najgorsze. – Nie dlatego, że coś się dzieje na granicy polsko-ukraińskiej, bo jest to granica spokojna – nie notujemy wzmożonych incydentów ani prób przekraczania granicy. Niemniej musimy przetrenować taką odporność państwa polskiego na o wiele gorsze warianty niż te, z którymi mamy do czynienia do tej pory.

 

 

 

(k. woj.)