Maricn Danił z PPL: Na lotnisku w Radomiu ograniczymy działalność terminala i zamkniemy część gate’ów
Pierwszy kwartał tego roku nie był dla radomskiego lotniska najlepszy. W ciągu ostatnich trzech miesięcy odprawiono tu 8 tys .847 pasażerów. Oznacza to spadek o około 34 proc. w odniesieniu do tego samego okresu 2025 r. W marcu z oferty portu na Sadkowie skorzystało 2 tys. 141 podróżnych. PPL chce tu rozwijać inne formy lotniczej działalności.
- Mimo, że pierwszy kwartał był trudny dla naszego portu, to spodziewamy się, że zaczynający się sezon letni i kolejne lata będą coraz lepsze dla Radomia, co będzie wynikało ze wzrostu liczby operacji wakacyjnych oraz zintensyfikowania naszych działań z zakresu cargo i MRO – mówi Grzegorz Tuszyński, dyrektor Lotniska Warszawa - Radom.
Czartery i nowe kierunki regularne już w sprzedaży
Jak przypomina Biuro Public Relations PPL, sezon wakacyjny w Radomiu zainaugurują 28 maja rejsy czarterowe do Hurghady (raz w tygodniu) oraz Antalyi (cztery razy w tygodniu). Ofertę uzupełnią połączenia regularne: PLL LOT od czerwca przywróci loty do Rzymu i Prewezy, natomiast Wizz Air zaoferuje częstsze rejsy do Larnaki oraz letnie nowości do Burgas i Tirany. Pełny harmonogram lotów, obejmujący kierunki dostępne aż do października, jest już dostępny w systemach rezerwacyjnych przewoźników oraz touroperatorów.
- Już niebawem pasażerowie odlecą z Radomia do Egiptu i Turcji. Równolegle dążymy do pełnego wykorzystania potencjału operacyjnego portu, podejmując aktywne działania związane z udostępnianiem miejsc postojowych dla samolotów. Pozwoli to na efektywne zagospodarowanie naszej infrastruktury i będzie stanowić realne wsparcie dla przewoźników w tym wymagającym czasie – dodaje Grzegorz Tuszyński.
Nie tylko loty pasażerskie i sufit dla Radomia
O innej niż obsługa lotów pasażerskich działalności radomskiego lotniska mówi też w rozmowie z portalem Rynek Lotniczy Marcin Danił, członek zarządu PPL.
- Wiemy, że nasze radomskie lotnisko w obecnej formule nie będzie w stanie samo się utrzymać, nawet jeśli zwiększy liczbę obsługiwanych pasażerów. Konkurencja jest zbyt duża. Dlatego w naszej strategii rozwoju dla tego portu stawiamy na rozwój usług MRO i lotnicze cargo. Zakładamy, że lotnisko w Radomiu będzie mogło obsłużyć do 300 tys. pasażerów, z czego połowę mogłyby stanowić czartery a połowę ruch niskokosztowy. Więcej od strony pasażerskiej nie da się z Radomia wycisnąć w najbliższych latach i w tych warunkach rynkowych - przyznaje Marcin Danił.
Zdaniem członka zarządu PPL, najbliższe lata będą korzystne zarówno dla Modlina, jak i Radomia, "co będzie wynikało przede wszystkim z braku przepustowości na Lotnisku Chopina". - W przypadku Radomia liczyliśmy na 120 - 130 tys. pasażerów w tym roku, ale już teraz widać, że ze względu na konflikt na Bliskim Wschodzie sprzedaż biletów do Larnaki jest poniżej prognoz. Przewoźnicy niskokosztowi oczywiście stawiają na ruch point-to-point i nieustannie szukają nowych lotnisk i połączeń. Samoloty latają coraz dalej i to globalny trend, że ten segment rośnie najszybciej. Możliwości ich wzrostu, podobnie jak innych, na Lotnisku Chopina są na razie ograniczone. To właśnie dlatego mówię o tym, że teraz największe szanse mają Radom i Modlin, bo mogą część tego potencjalnego ruchu ściągnąć do siebie - tłumaczy Marcin Danił. Wyraża jednocześnie nadzieję, że Radom będzie bazą dla czarterów i w tym się będzie specjalizował, ale oczywiście to zweryfikuje rynek. - Tu możemy liczyć na około 300 tys. pasażerów i powolny wzrost do 0,5 -0,8 mln w kolejnych latach, ale to będzie sufit - ocenia.
Danił nie ukrywa, że radomskie lotnisko w obecnej formule nie będzie w stanie samo się utrzymać, nawet jeśli zwiększy liczbę obsługiwanych pasażerów. - Konkurencja jest zbyt duża. Dlatego w naszej strategii rozwoju dla tego portu stawiamy na rozwój usług MRO i lotnicze cargo - przypomina. I precyzuje: - Zakładamy, że lotnisko w Radomiu będzie mogło obsłużyć do 300 tys. pasażerów, z czego połowę mogłyby stanowić czartery a połowę ruch niskokosztowy. Więcej od strony pasażerskiej nie da się z Radomia wycisnąć w najbliższych latach i w tych warunkach rynkowych.
"Zamkniemy część gate’ów"
Zdaniem Marcina Daniła, najbliższe lata będą korzystne zarówno dla Modlina, jak i Radomia, co będzie wynikało przede wszystkim z braku przepustowości na Lotnisku Chopina. - W przypadku Radomia liczyliśmy na 120–130 tys. pasażerów w tym roku, ale już teraz widać, że ze względu na konflikt na Bliskim Wschodzie sprzedaż biletów do Larnaki jest poniżej prognoz - zaznacza.
Na uwagę dziennikarza Rynku Lotniczego, że terminal w Radomiu jest gotowym na obsługę 3 mln pasażerów, członek zarządu PPL wskazuje, że z Sadkowa "nawet udałoby się rocznie obsłużyć i 5 mln osób, ale ta inwestycja została przeskalowana". - Dlatego będziemy ograniczać wykorzystanie terminala i zamkniemy część gate’ów. Musimy urealnić jego funkcjonowanie i zgrać z potrzebami pasażerów. Musimy też rozwijać, jak już wspominałem, inne segmenty działalności - wyjaśnia przedstawiciel PPL. Jednocześnie zapewnia, że mimo iż inwestycja jest przeskalowana, przez co dziś nierentowna, "to lotnisko jest nam potrzebne, co wskazują badania rozwoju lotnictwa cywilnego dla Mazowsza jeszcze z lat 2000". - Ruch lotniczy w Polsce rośnie, nadal latamy mniej niż mieszkańcy Europy Zachodniej, i ta nasza rosnąca chęć do latania musi zostać gdzieś obsłużona. To oznacza więcej operacji na wszystkich lotniskach, ale też większe potrzeby serwisowe, więcej szkoleń. Nie zapominajmy też o kwestiach bezpieczeństwa. W PPL staramy się teraz, żeby to lotnisko było potrzebne i było jak najlepiej wykorzystane - zapewnia Marcin Danił.
Bożena Dobrzyńska







