Dwa boeingi 777 El Al-u przylecą w nocy z niedzieli na poniedziałek na lotnisko w Radomiu. Zostaną dłużej?
Lotnisko Warszawa – Radom stanie się tymczasową bazą postojową dla dwóch boeingów 777 El Al-u. Uziemienie na Sadkowie związane jest z tym, że izraelskie linie lotnicze nie mają możliwości realizacji pełnego program lotów – podaje portal Rynek Lotniczy.
Już wczoraj w mediach społecznościowych, na profilach lotniczych pojawiły się zapowiedzi, że maszyny pojawią się w radomskim porcie w nocy z niedzieli na poniedziałek wielkanocny. I... zelektryzowały fanów lotnictwa. Podawali oni sobie skrawki wiadomości i wyrażali nadzieję, że to nie tylko chwilowa sytuacja, ale "coś większego".
Jak czytamy w lotniczym portalu, "Amerykańsko-izraelska operacja militarna w Iranie skutkowała „wysyłką” przez El Al kilkunastu samolotów do „bezpiecznych” portów lotniczych, zlokalizowanych w krajach Starego Kontynentu, takich jak m.in.: Cypr, Grecja, Francja i Włochy. A – jak wynika z Flightradar24 – flagowiec z Izraela zmieni tymczasową bazę dla dwóch boeingów 777, które w nocy zostaną przebazowane na lotnisko w Radomiu. El Al przebazuje szerokokadłubowce, które były dotychczas zaparkowane na paryskim lotnisku im. Charlesa de Gaulle’a i rzymskim porcie lotniczym Fiumicino. Loty odbędą się pod kodami: LY1202 i LY1206".
Absolutne minimum
Portal tłumaczy jednocześnie, że z powodu przedłużającej się wojny izraelskie linie lotnicze, w tym narodowy przewoźnik, nie mogą realizować tradycyjnego programu lotów, a nowe restrykcje operacyjne na głównym lotnisku w Izraelu – porcie lotniczym im. Ben Guriona – doprowadziły do bezprecedensowego ograniczenia ruchu lotniczego. Decyzją władz liczba operacji została zredukowana do zaledwie jednego przylotu i jednego odlotu na godzinę, co w praktyce oznacza niemal całkowite zamrożenie regularnych połączeń pasażerskich.
"Oprócz ograniczenia liczby operacji, nałożono również restrykcje na liczbę pasażerów – w przypadku odlotów maksymalnie 50 osób na rejs (wcześniej było to 50 proc. pojemności samolotu). W praktyce oznacza to, że funkcjonowanie lotniska w Tel Awiwie zostało sprowadzone do obsługi absolutnego minimum – głównie lotów o charakterze humanitarnym i repatriacyjnym, co odpowiada 5 proc. normalnej siatki. Przy takich limitach nie jest możliwe utrzymanie standardowej (nawet ograniczonej) siatki połączeń" - wyjaśnia Rynek Lotniczy.
Przypomnijmy, że PPL, właściciel Lotniska Warszawa - Radom, zapowiedział, że - zgodnie z nową strategią - port na Sadkowie ma poza obsługą linii pasażerskich zarabiać także na MRO (konserwacja, naprawy i remontów różnych podzespołów samolotów), bazowaniu maszyn oraz szkoleniach.
bdb, kat







