Przemysław Czarnek: Rząd nie ma pieniędzy dla radomskiej Fabryki Broni. Za czasów Prawa i Sprawiedliwości miał

20 kwietnia 2026

– W maju już zamówień nie będzie. Już w maju w tej sytuacji, w jakiej „Łucznik” się znalazł, temu zakładowi grozi zwolnienie 140 pracowników. To jest obraz państwa, które przestało zamawiać – alarmował pod radomską Fabryką Broni kandydat na premiera Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek.

 

Przemysław Czarnek pod Fabryką Broni w Radomiu

 
 
Poseł PiS przyjechał w poniedziałek rano do Radomia, by odnieść się na miejscu do sytuacji w Fabryce Broni. Początkowo miała to być konferencja prasowa parlamentarzystów PiS z Radomia, ale ci nie pojawili się w kadrze razem z byłym ministrem edukacji. 

Kończą się zamówienia

O trudnej sytuacji Fabryki Broni pisaliśmy już wcześniej. Prezes zbrojeniowej spółki Seweryn Figurski mówił dla Gazety Wyborczej: - Teraz kończymy poprzednie zamówienia, ale nie mamy nowych. Miało ich być dużo, ale sytuacja z programem SAFE wszystko skomplikowała i fabryka, jako jeden z wielu zresztą zakładów zbrojeniowych, została bez niczego.

Zarząd FB wydał też oświadczenie, w którym stwierdził m.in., że jeśli chodzi o zatrudnienie, to "priorytetem pozostaje dla niego utrzymanie zdolności wynikających z kompetencji i doświadczenia pracowników Fabryki Broni". 
 
Przemysław Czarnek zapewniał, że  wszystkie działania rządów PiS zmierzały do rozwijania polskiej myśli zbrojeniowej, polskiego przemysłu zbrojeniowego. - Państwo polskie zleciło tu - pokazywał na hale "Łucznika" - produkcję karabinków Grot w liczbie 230 tysięcy za kwotę około 2 mld zł. Do tego również państwo polskie zamówiło w tym zakładzie około 50 tys. pistoletów WIS 100. To dało wielki potencjał rozwojowy temu zakładowi. To inwestycje za około 100 mln zł, wypracowane 100 milionów właśnie z tych zamówień, które zleciło państwo pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. Dzięki temu, dzięki tym inwestycjom możliwości produkcyjne radomskiego Łucznika wzrosły do produkcji do 80 tys. karabinków Grot rocznie - mówił kandydat na premiera.

Dwa obrazy

Poseł Czarnek podkreślał, że to bardzo ważne, dlatego że "karabinek Grot dzięki polityce Ministerstwa Obrony Narodowej, zarządu Prawa i Sprawiedliwości stał się podstawowym karabinkiem na wyposażeniu polskiej armii". - Dzięki tym inwestycjom fabryka zwiększyła swoje przychody czterokrotnie, a zysk netto to nawet trzynastokrotnie. Wszystko to jest obraz z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości - zapewniał.

Jako przeciwwagę tej dobrej sytuacji pokazywał (znowu na obiekty FB ) "obraz z czasów rządów Tuska, Kośmiaka, Kamysza, Koalicji Obywatelskiej, PSL-u, Lewicy, Polski 2050" - . Właśnie kończą się ostatnie zamówienia z rządu. W maju już zamówień nie będzie. Już w maju w tej sytuacji, w jakiej "Łucznik" się znalazł, temu zakładowi grozi zwolnienie 140 pracowników. To jest obraz państwa, które przestało zamawiać. To jest obraz państwa, które chwali się najwyższymi wydatkami na zbrojeniówkę - grzmiał Przemysław Czarnek.

Dlaczego nie zamawia?

- Zamówień nie ma i nie będzie. Pytanie dlaczego? Czy rzeczywiście pracownicy Łucznika ze świetną myślą techniczną, inżynieryjną, ze znakomitym doświadczeniem i z możliwościami produkcyjnymi muszą być wskazywani tylko na litość rządu? Jak słusznie mówią pracownicy Łucznika, nie potrzebują litości, ani pustych haseł. Potrzebują po prostu zamówień. A dlaczego rząd nie zamawia? - pytał polityk Prawa i Sprawiedliwości i sam sobie odpowiadał: - Skoro chwali się nad najwyższymi wydatkami w zbrojeniówce spośród wszystkich krajów NATO w stosunku do PKB, bo nie ma pieniędzy? Jak to nie ma pieniędzy? To znów obraz z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, kiedy premierem był Mateusz Morawiecki, wcześniej Beata Szydło, kiedy szefem Komitetu Bezpieczeństwa był premier Jarosław Kaczyński, ministrem Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak. To myśmy wypracowali instrumenty finansowe, które służyły szybkim zbrojeniom i również inwestycjom w polską zbrojeniówkę. M.in. Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, na który w tym roku ma być przeznaczonych 79 mld zł - przekonywał Czarnek.

Zostały 20 mld zł

Jak dodał, w zeszłym roku, jak i w poprzednim "z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych rządowi Tuska i Kosiniaka-Kamysza zostało po około 20 mld zł i nie zostały one wydatkowane. - Dlaczego nie zlecono zamówień "Łłucznikowi" w Radomiu? Wiecie państwo, ile potrzeba na przeżycie tej firmy w takim stanie, jakim ona jest, rocznie? - znowu dociekał i wyjaśniał: - Zamówienia na 40 tys. karabinków Grot.  Podliczcie sobie, ile kosztują karabinki Grot. One mniej więcej by kosztowały w tej liczbie 350, może 400 mln zł. Dlaczego z 20 mld zł, które są w Funduszu Spraw Sił Zbrojnych, były w zeszłym roku i jeszcze w poprzednim roku nie zlecono zamówienia? - tłumaczył. I powtarzał: - Dlaczego zostawia się polskie firmy, polski przemysł, polski przemysł zbrojeniowy bez zamówień ze strony państwa? Dlatego, że to jest celowe działanie państwa polskiego pod rządami Tuska, Kosiniaka-Kamysza, Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL-u, Polski 2050. Zniszczyć polski przemysł.

Rozmowa z Cenckiewiczem

Poseł Czarnek poinformował, że rozmawiał wczoraj długo ze Sławomirem Cenckiewiczem, który był w Radomiu w piątek z ramienia prezydenta Karola Nawrockiego. - Pan minister Sławomir Cenckiewicz jako szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego rozmawiał długo z załogą, która nie jest w stanie dzisiaj zrozumieć postępowania Kosiniaka-Kamysza, PSL-u, Koalicji Obywatelskiej w sytuacji, kiedy mamy nowoczesne metody produkowania nowoczesnej broni dla, nie tylko dla, dla polskiej armii - dziwił się.

Nie zgodził się, że winę za sytuację ponosi SAFE. - No to jest bzdura na resorach, dlatego że już mówiliśmy o Funduszu Sił Zbrojnych - zaznaczył. Przypomniał,że w Sejmie leży projekt SAFE 0 - prezydencki i prezesa Narodowego Banku Polskiego. Dzisiaj zatem, proszę państwa, jak na dłoni widać tutaj, brak działania państwa polskiego na rzecz polskiego przemysłu - kontynuował parlamentarzysta PiS.

- Żądamy natychmiastowej zamówień dla radomskiego "Łucznika", bo ten zakład rozwinięty w czasach rządu Prawy i Sprawiedliwości, jak wiele innych zakładów rozwiniętych w czasach rządu Prawa i Sprawiedliwości, musi działać i musi być podporą polskiej zbrojeniówki - zakończył. 

Na pytanie dziennikarzy, czy spotka się z załogą Fabryki Broni odpowiedział, że nie, bo ma dokładne informacje na temat sytuacji w spółce od Sławomira Cenckiewicza. - Teraz skupiamy się na tym, żeby zmusić rząd do tego, żeby tu były zamówienia natychmiast, bo w maju już jest koniec zamówień. I prace straci 140 członków załogi tutaj z Łucznika.

Bożena Dobrzyńska

 

Tags
Reklama