Mieszkańcy Perzanowskiej chcą przebudowy ulicy i chodnika. „My tu każdego dnia walczymy o życie” !
– Nie ponad 100, tylko najwyżej 10-12. Jesteśmy fanami zieleni, mamy jej dużo na naszych posesjach, ale bezpieczeństwo nasze i naszych dzieci jest na pierwszym miejscu – tak mieszkańcy Perzanowskiej oceniają kontrowersje, jakie pojawiły się wokół planowanej przebudowy ulicy i związanych z nią wycinkami drzew i krzewów. Teraz piszą i proszą prezydenta, by nic w planowanej inwestycji nie zmieniano.
O przebudowę zabiegali u władz miasta kilkanaście lat, ale za każdym razem inwestycję przesuwano i do jej realizacji nie doszło. W połowie maja Miejski Zarząd Dróg i Komunikacji ogłosił przetarg na rozbudowę ul. Stefanii Perzanowskiej. Ale alarm podniosły organizacje ekologiczne oraz Bractwo Rowerowe. "Planowana wycinka 115 drzew i 196 m² krzewów przy ul. Perzanowskiej w Radomiu między innymi pod budowę drogi dla pieszych i rowerów budzi coraz więcej pytań o sens całego rozwiązania. Mówimy o ulicy klasy D, na której po przebudowie ma obowiązywać prędkość projektowa 30 km/h. Co więcej, projekt przewiduje aż 6 elementów uspokojenia ruchu, w tym progi zwalniające, wyniesione skrzyżowanie oraz wyniesione przejście dla pieszych" - czytamy we wpisie Bractwa na Facebooku. I dalej pytanie: "Skoro więc sama dokumentacja zakłada fizyczne wymuszenie niskich prędkości i uspokojenie ruchu, to pojawia się podstawowe pytanie: po co w takim miejscu budować wydzieloną drogę dla pieszych i rowerów kosztem wycinki ponad 100 drzew?"
"Trudno więc zrozumieć logikę sytuacji, w której: najpierw projektuje się ulicę tak, aby samochody jechały bardzo wolno i bezpiecznie, a jednocześnie buduje się dodatkową, wydzieloną drogę rowerową wymagającą wycinki drzew. To trochę tak, jakby projektanci sami nie wierzyli, że zaprojektowana przez nich strefa 30 będzie rzeczywiście bezpieczna" - komentuje Bractwo Rowerowe.
Jak wynika z dokumentacji przetargowej, największe drzewa przewidziane do wycinki to: jesiony wyniosłe po - 190 cm obwodu pnia (2 szt.); topola - 2 × 160 cm, jesion wyniosły - 130 cm, brzoza brodawkowata - 100 cm oraz świerki pospolite i sosny zwyczajne.
Jednocześnie Bractwo odżegnuje się od tego, że ma cokolwiek wspólnego z tą inwestycją, a sam projekt nie był z nim konsultowany przez MZDiK.
Chcą przebudowy
Kontrowersje wokół planowanej rozbudowy, a zwłaszcza wycinki drzew i krzewów zbulwersowały mieszkańców ul. Perzanowskiej. Aby wylać swoje żale zaprosili na miejsce dziennikarzy.
- To jakiś nonsens, czy ci ludzie, którzy mówią o wycince w ogóle tu byli? Nie chcemy wyboru między naszym bezpieczeństwem, bezpieczeństwem naszych dzieci a zielenią. My kochamy zieleń, każdy ma jej tu mnóstwo na swojej działce, ale tu chodzi nasze bezpieczeństwo. Chodzą tu małe dzieci do szkoły, starsze osoby, jeżdżą matki z wózkami - alarmował Marcin Bojanowicz.
Rzeczywiście, ulica Perzanowskiej jest dość ruchliwa. Po połączeniu z ul. Energetyków stała się dobrym skrótem dla mieszkańców Michałowa, Rajca, Lesiowa czy Jastrzębi, którym da się ominąć zatłoczoną ul. Żółkiewskiego. - Jest też dojazdem dla samochodów ciężarowych do wysypiska z jednej strony oraz do oczyszczalni ścieków z drugiej. Samochody rzadko tu stosują się do ograniczenia 50 km/h, a nie ma tu ani pobocza, ani chodnika. Piesi muszą bardzo uważać - przekonują mieszkańcy.
Jest 500 podpisów
- Czy musi dojść do jakiejś tragedii, aby ktoś przestał na to patrzeć tylko przez pryzmat zieleni? - pytał z kolei mieszkaniec ul. Mlecznej Łukasz Kruk. Poinformował, że społeczny komitet zebrał 500 podpisów pod petycją do władz miasta o realizację inwestycji. - Zbieraliśmy podpisy w kilku grupach. Osobiście z kolegą zebrałem 250 podpisów, tylko jedna osoba nam odmówiła. Można powiedzieć więc że 99,5 proc. mieszkańców Perzanowskiej i ulic do niej przyległych jest za tą inwestycją. Oddzielenie ruchu pieszego i rowerowego od jezdni jest priorytetem i to się musi stać - zapewniał Łukasz Kruk.
Jacek Dróżdż, także mieszkaniec ul. Mlecznej, porusza się na wózku. - Na zakręcie ulicy, jako pieszy muszę jechać po lewej stronie, ale tu ruch jest ślepy, kierowcy mnie nie widzą i hamują w ostatniej chwili. Jeżdżę z duszą na ramieniu. A tu jazda ponad limit 50 m/h jest nagminna - opisuje Radomianin.
Protestujący odnieśli się również do podawanej publicznie ilości drzew do wycinki. - Dużych drzew jest maksymalnie 10, reszta to samosiejki i tuje, które zostały wrzucone do jednego worka drzew - uważają.
- My bardzo często walczymy o życie na tym kawałku drogi. Dzieci bardzo często uciekają przed samochodami, bo nie mają którędy bezpiecznie chodzić - to opinia nie tylko mówiącego te słowa Pawła Grzywacza.
Bożena Dobrzyńska














