Grunt (to) pod lotnisko

Przejęcie 20 ha (łącznie trwały zarząd MON wygasł nad 300 ha) terenów pod wyłączny zarząd spółki będzie możliwe dzięki porozumieniu pomiędzy jednostkami Ministerstwa Obrony Narodowej. W końcu czerwca zdecydowały one, że teren, na którym znajduje się lotnisko wojskowe przejmuje Stołeczny Zarząd Infrastruktury w Warszawie. - W następnej kolejności przekaże on nieruchomość Agencji Mienia Wojskowego, od której będziemy mogli odkupić, wydzierżawić albo przejąć w wieczyste użytkowanie 20 ha ziemi – tłumaczy prezydent Andrzej Kosztowniak. - Będziemy jednak chcieli ją dokupić, bo łatwiej jest rozmawiać z potencjalnymi inwestorami, jeśli dysponuje się aktem własności.
Spółka przygotowuje się teraz do ogłoszenia przetargu na tzw. masterplan lotniska. - Czekamy właśnie na to, by Urząd Zamówień Publicznych przysłał nam specjalne kody, które są niezbędne do uruchomienia tej procedury – mówi prezydent.
Zdaniem prezesa spółki Ryszarda Zębali opracowywanie wcześniej masterplanu mijało się z celem. - Nawet te miasta, które starają się o lotniska, a które przygotowały plan generalny, muszą go wykonywać ponownie – zapewnia prezes. - Dopiero bowiem nowe prawo lotnicze, które lada chwila zacznie obowiązywać, precyzuje jak taki masterplan ma wyglądać. Prezydent Kosztowniak podkreśla też, że taki dokument kosztuje ok. miliona złotych, więc byłyby to pieniądze wyrzucone w błoto.
Ryszarda Zębalę cieszą także wyniki badań nośności pasa startowego na Sadkowie. - Okazało się, że są one lepsze niż się spodziewaliśmy. Mogłyby już dziś stamtąd startować i lądować mniejsze boeningi 737 - twierdzi. Jakiego operatora? Tego ani prezydent, ani prezes nie chcą jednak zdradzać. Przekonują, że prowadzone są rozmowy z trzema, czterema inwestorami. - Ale negocjować też łatwiej, jeśli jest prawo własności gruntu i masterplan – dodają.




