Wojsko kusi młodych żołnierzy

5 września 2008
Były łzy wzruszenia bliskich, uściski sympatii i... nieco podchmielone towarzystwo kolegów. Żołnierze młodego rocznika złożyli uroczystą przysięgę na Pl. Konstytucji 3 Maja. Są już prawdziwymi żołnierzami


Na placu przed południem było tłoczno; poza 134 żołnierzami, także bliscy poborowych. Do wszystkich zwrócił się dowódcy 1 Komendy Lotniska ppłk Krzysztof Baranowski. - Dziękujemy wszystkim rodzicom za wspaniałe wychowanie obrońców ojczyzny, młodych żołnierzy - mówił. Za osiągniecie bardzo dobrych wyników i wzorowe zachowanie w okresie szkolenia podstawowego wyróżnił trzydniowym urlopem pięciu szeregowych. Pozostałym musiały wystarczyć uściski bliskich, kolegów i oczywiście sympatii. Kamil w gronie rodzinnym

Kamil Pankiewicz pochodzi ze Stalowej Woli, jest zadowolony że trafił do wojska. - Na początku było mi obojętne czy wcielą mnie do armii, czy nie. Teraz nawet się cieszę, czas w wojsku szybko zleci. Traktuję to jako męską przygodę - deklaruje.

Jednak zawodowa armia, w jaką ma się zamienić w najbliższym czasie polskie wojsko, kusi Kamila. - To spora szansa na dobrą pracę. Wojsko zmienia się na plus, jest nowocześniejsze, lepiej wyszkolone i coraz bardziej profesjonalne - przynajmniej tak mi mówili koledzy, którzy są już po wojsku. Czy tak jest naprawdę przekonam się na własnej skórze przez najbliższe miesiące. Przez ten krótki okres pobytu na lotnisku tylko jedzenie było kiepskie, ale atmosfera w jednostce jest o.k. - zapewnia. Spotkanie z najbliższymi

Wzruszenia nie kryli rodzice żołnierzy. - Obserwujemy naszego syna, widzę że jest stremowany. Po szkółce zmizerniał, schudł. Jak dostanie przepustkę nakarmimy go do syta i odzyska dawną figurę - podkreślają zmartwieni rodzice Kamila. 

Uroczystości towarzyszyły jednak i przykre incydenty. Powagi nie potrafili zachować podczas składania przysięgi i wysłuchiwania hymnu państwowego niektórzy goście. Skandowali imiona swoich kolegów, krzyczeli, popijali alkohol. Na szczęście były to przypadki marginalne. - Sam jeździłem na przysięgi do kolegów i wiem że droga jest długa i się nudzi. Ale z piciem mogli się wstrzymać na drogę powrotną - ocenia Rafał z zażenowaniem obserwujący uroczystość. 

Po przysiędze żołnierze zdali broń i udali się ze swoimi rodzinami do domów na przepustkę.

(gmar)