Nastolatek porwał nastolatka
Chłopak zaginął we wtorek. - Zrozpaczeni rodzice poprosili o pomoc policję. Jak mówili funkcjonariuszom, ich syn wyszedł do sklepu i nie wrócił. Rysopis 13-latka szybko trafił do wszystkich patroli pełniących służbę w mieście i referatu poszukiwań – informuje Rafał Jeżak z radomskiej KMP.
Wczoraj rano ojcu chłopca udało się z nim skontaktować telefonicznie. Nastolatek powiedział, że jest przetrzymywany w nieznanym miejscu i za dwa tysiące złotych zostanie zwolniony. - Wtedy do akcji wkroczyli nasi poszukiwacze. Ustalili, że okup mógłby być przekazany u zbiegu ulic: Czachowskiego i Żeromskiego. Miejsce to najlepiej nadawało się do dyskretnej obserwacji i zatrzymania sprawców. Później wydarzenia potoczyły się już błyskawicznie. Na klatce schodowej jednego z bloków policjanci obezwładnili, jak się później okazało czternastolatka, który trzymał nóż przy szyi uprowadzonego – relacjonuje Jeżak.
Porywacz został przewieziony do komendy. Policjanci zatrzymali też jego 36-letniego wuja, którego 14-latek pomówił o współudział w przestępstwie. - Twierdził także, iż on tylko został wynajęty do odebrania pieniędzy z okupu przez swojego rówieśnika, który miał uprowadzić chłopca - dodaje Jeżak.
Po kilkugodzinnej rozmowie z 14-latkiem, w tym z udziałem psychologa okazało się, że był on jedynym sprawcą uprowadzenia. - Zwabił 13-latka do mieszkania i tam go związał przewodami elektrycznymi. A jak mówił, wuja i kolegę pomówił, ponieważ ich nie lubi – wyjaśnia R. Jeżak.
Wuja chłopaka zwolniono po przesłuchaniu do domu. Nastolatek będzie doprowadzony do sądu dla nieletnich, który zadecyduje o jego losie.
(bdb)




