Radom godny dobrej marki

Marka ma służyć promocji miasta, a może ją stanowić bardzo wiele elementów. - Może to być charakterystyczna budowla, osoba, wydarzenie, które będzie kojarzyć się wyłącznie z Radomiem. Trzeba taką emocjonalna wartość znaleźć, a jeśli jej nie ma, stworzyć. Musi silnie identyfikować się z miejscem, wyróżniać spośród innych – tłumaczył dziś na spotkaniu w Urzędzie Miejskim Adam Mikołajczyk, ekspert marketingu miejsc, którego magistrat zaprosił jako konsultanta komisji przetargowej.
Mikołajczyk podawał przykłady: - Dla hiszpańskiego Bilbao marką jest muzeum Guggenheima, którego nowoczesna bryła rozsławiła nikomu nieznane wcześniej miasteczko. Suwałki kojarzone powszechnie jako biegun zimna chcą się „sprzedawać” jako teren do uprawiania sportów zimowych. Nawet mały Sieradz odkrył, że urodził się w nim znakomity fryzjer Antoni Cierplikowski, znany później jako paryski stylista Antoin. Również w Sieradzu będzie organizowane Euro 2012, ale... służb mundurowych – wyliczał ekspert. Przekonywał, że każde miejsce ma swoją tożsamość. - Albo my będziemy nią zarządzać i wykorzystywać dla własnych celów, albo ona będzie sterowała nami – zapewniał. Powoływał się też na potoczne skojarzenia znanych marek: Mercedes – elegancja, prestiż, Volvo – bezpieczeństwo.
Czy wystarczy nam budowanie marki miasta wokół np. Air Show? - To chyba za mało – twierdzi ekspert. Jemu samemu jak na razie Radom kojarzy się z: „miejscem na drodze z Warszawy do Krakowa”. Mikołajczyk przyznał, że wybór loga na początku drogi – jak stało się w Radomiu – nie jest najszczęśliwszym rozwiązaniem. Niewykluczone więc, że firma, która wygra przetarg na opracowanie strategii marki będzie musiała schować logo Radomia do szuflady i zastanowić się, co dalej z nim zrobić – mówił.
Firma, która będzie opracowywać dokument, przeprowadzi m.in. badania socjologiczne dotyczące postrzegania Radomia i konsultacje społeczne, ale jak one będą wyglądały - nie wiadomo. - O tym także zdecyduje firma – wyjaśnia Jakub Kowalski (PiS), który poza Bohdanem Karasiem (SLD – Porozumienie Lewicy) będzie w komisji przetargowej reprezentował radnych. Sama Rada Miejska – zdaniem prezydenta Andrzeja Kosztowniaka – nie musi akceptować dokumentu, choć uczyniła to zarówno przy strategi miasta, jak i logo. - Dla budowania marki bardzo ważne jest przekonanie mieszkańców, bo duma z własnego miasta to w tym przypadku podstawa - podkreśla A. Mikołajczyk.
Wybór strategii marki, a potem jej budowanie to - jak podkreślają eksperci i władze miasta – proces żmudny i długi. W ogłoszonym przez magistrat przetargu będą mogli wystartować wszyscy zainteresowani, potem do kolejnego etapu zaproszonych zostanie minimum pięć firm. Zwycięzca dostanie cztery miesiące na przygotowanie dokumentu. Miasto gotowe jest wydać na ten cel nawet 400 tys. zł.
Bożena Dobrzyńska




