Czy będzie strajk okupacyjny ?
Dziś po południu pielęgniarki zdecydują, czy przystąpią do strajku okupacyjnego. W szpitalu przy Tochtermana mimo protestu trwa od rana ostry dyżur. Wyjątek stanowi chirurgia, bowiem ordynator nie zgodził się na przyjmowanie nowych pacjentów.
Na dwóch oddziałach: kardiologicznym i SOR (izba przyjęć), obsługa sióstr zmniejszyła się o kolejne 25 procent. Sytuacja się zaostrza - ocenia szefostwo lecznicy. - By móc zapewnić bezpieczeństwo pacjentom, przyjmujemy pielęgniarki do pracy od zaraz - zachęca Andrzej Pawluczyk dyrektor szpitala.
Z kolei protestujące siostry wciąż czekają na propozycje i wciąż domagają się tego samego: podwyżek wynagrodzeń. Nie ukrywają, że obawiają się zawieszenia działalności oddziałów, ale ze strajku nie zrezygnują. - Rozpoczynając protest, byłyśmy świadome, że sytuacja może się niekorzystnie dla nas rozwinąć, ale mimo to podjęłyśmy ryzyko - przyznaje Zenona Sadowska wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w RSS.
Determinacja jest ogromna. - Nie wykluczamy strajku okupacyjnego. Zdecydujemy dziś po południu - dodaje Sadowska.
Z około 600 pielęgniarek zatrudnionych w szpitalu w akcji strajkowej bierze udział ponad 70 procent z nich.
(aga)




