Sprawa zomowców umorzona, bo się przedawniła

29 kwietnia 2010
Sąd Okręgowy w Radomiu umorzył dziś sprawę przeciwko 28 byłym zomowcom oskarżonym o bicie i znęcanie się nad uczestnikami radomskiego robotniczego protestu w czerwcu 1976 r. - Czyny, których popełnienie byłym funkcjonariuszom milicji zarzucał IPN, przedawniły się - uzasadniał. Prokurator - zdaniem sądu - nie udowodnił też, że osoby te bezpośrednio brały udział w ścieżkach zdrowia. Oskarżono 28 zomowców


IPN zarzucił 28 członkom lubelskiego oddziału ZOMO popełnienie zbrodni komunistycznej. Wg prokuratorów z Intsytutu było nią znęcanie się nad ludźmi zatrzymanymi podczas zamieszek, wśród których byli też nieletni i trzy kobiety. Zomowcy konwojowali ich do komisariatu milicji w Szydłowcu, gdzie - niektórych skrępowanych kajdankami - przeprowadzili przez szpaler i bili pałkami szturmowymi, pięściami i kopali ciężkimi butami.

Proces przed radomskim sądem toczył się z przerwą (wyjaśnienia wymagały kwestie interpretacji niektórych przepisów przez sądy apelacyjne i Trybunał Konstytucyjny) od jesieni 2008r. W jego trakcie odbyło się 14 rozpraw, przesłuchano około 60 świadków.

Podczas dzisiejszego posiedzenia sąd zamknął przewód, po czym sędzia Agnieszka Chaciej-Głowacka oddała głos prokuratowi Andrzejowi Wojtysiowi z IPN. Ten w trwającej prawie półtorej godziny przemowie podtrzymał zarzuty pod adresem byłych zomowcow. Twierdził, że oskarżeni narazili poszkodowanych na utratę życia i zdrowia, a ci nie mieli możliwości przeciwstawienia się, ucieczki, czy schowania się. - Nikt z tu obecnych - mówił - nie protestował, nie zapobiegał. Przekonywał również, że w jego ocenie czyny, o które oskarżono funkcjonariuszy lubelskiej milicji nie przedawniły się. - Wcześniej, w państwie komunistycznym funkcjonariusze nie mogli być pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Teraz, pomimo upływu 34 lat od tych wydarzeń państwo, poprzez działalność IPN, ma obowiązek ścigania sprawców przestępstw, które nastąpiły także przed 1989 rokiem. Takie możliwości dała ustawa o IPN-ie  - argumentował prok. Wojtyś. Przypomniał też że przyczyną wszczęcia procesu było zawiadomienie NSZZ "Solidarność" Ziemia Radomska z marca 1996 roku. Prokurator zażądał dla oskarżonych kary dwóch lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Z argumentacją prokuratora nie zagdzali się obrońcy oskarżonych podkreślając, że okres przedawnienia biegnie od 1990 roku, a czyn przedawnił się w 1995 roku. Podnosili też, że kwalifikacja prawna czynu powinna być sporządzona w oparciu o wcześniej obowiązujący Kodeks Karny, ponieważ przewidywał on łagodniejsze sankcje dla oskarżonych. - Okres przedawnienia upłynął przed wejściem w życie ustawy o IPN - przekonywała obrona.

Wszyscy oskarżeni prosili sąd o uniewinnienie, niektórzy także uzsadniali swoje stanowisko i odnosili się do słów prokuratora.

Uzasadniając wyrok sędzia Chaciej-Głowacka wyjaśniała, że nie ma dowodów na to, by cały oddzial ZOMO z Lublina został rozzdzielony, a zatem wszyscy oskarżeni uczestniczyli w konwojowaniu pokrzywdzonych do Szydłowca. - Materiał dowodowy nie dał żadnych podstaw do stwierdzenia, by ustalić jednoznacznie, że którykolwiek z oskarżonych zadał z całą stanowczoscią jakiemukolwiek pokrzywdzonemu jakiekolwiek uderzenie, a nawet by którykolwiek z oskarżonych z całą pewnością brał udział w tworzeniu szpalerów, które stanowiły ścieżki zdrowia. Pokrzywdzeni nie rozpoznali żadnego z oskarżonych. Rozbieżne są też zeznania pokrzydzonych co do ilości i umundurowania funkcjonariuszy tworzących ścieżkę zdrowia. Dlatego nie można jednoznacznie stwierdzić, że choć byli obecni w Szydłowcu, zadawali ciosy, uderzenia, czy też kopnięcia - tłumaczyła sędzia.
Natomiast w kwestii przedawnienia podzieliła argumentację obrony. - Już w momencie wszęcia postępowania w tej sprawie, nie mówiąc o wejściu w życie ustawy o IPN, czyn zarzucany oskarżonym podlegał przedawnieniu, a więc nie mógł być ścigany - wyłuszczyła.

Sędzia zaznaczyła jednak, że mimo długiego procesu i orzeczenia, które zapadło, sąd nie ma poczucia bezcelowości tych działań. - Proces odbił się szerokim echem w mediach, w społeczeństwie radomskim. Sam jego przebieg miał znaczenie jeśli chodzi o wymiar zarówno społeczny, jak i wychowawczy, informacyjny, a nawet historyczny, bo w jego toku były wyjaśniane niektóre szczegóły dotyczące ówczesnych czasów, wydarzeń - mówiła A. Chaciej-Głowacka.

Wyrok nie jest prawomocny. Prokurator Wojtyś nie chciał go komentować, ani powiedzieć, czy będzie składał apelację.

Z wyroku nie wszyscy oskarżeni byli zadwoleni. - Jesteśmy niewinni, więc chcielibyśmy by stwierdził to sąd - komentowali niektórzy.

Bożena Dobrzyńska