Oświatowa awantura u prezydenta
Jako pierwsi (przed godz. 10) ze spotkania wychodzą radni PO i SLD. - Bardzo niegrzecznie zostaliśmy potraktowani przez przewodniczącego Rady Miejskiej. Stwierdził wprost, że szkoda czasu na przekazywanie nam informacji, odpowiadanie na pytania. Prezydent nie znał odpowiedzi na podstawowe pytanie: jakie będą oszczędności - relacjonuje wzburzony Piotr Szprendałowicz (PO). Dodaje, podobnie brzmiały odpowiedzi na pytania o jakiś raport. - Prezydent zapytał wiceprezydenta Fałka. Ale ten również nie przedstawił żadnej informacji – mówi radny PO. Sumuje: - To nieprawdopodobne co się dzieje. To jest bezczelność.
- A generalnie są nieprzygotowani. Pan wiceprezydent Fałek nie potrafił w sposób jednoznaczny odpowiedzieć nam na pytania. Mamy sesje za parę godzin, a on nie zna danych! – denerwuje się Wiesław Wędzonka (PO).
Na twarzach opozycji wyraźne minorowe miny. Odchodzą spod gabinetu prezydenta. - Potwierdzamy. Nie ma co dodawać – konkluduje Bohdan Karaś (SLD).
Po kilku minutach wychodzi kolejny radny. - Jak może być prowadzona dyskusja, jeżeli rani nie dostają żadnych materiałów! Fałek posługuje się swoimi kartkami. Na pytania odpowiada, że „musi coś pododawać”, „odszukać” to wtedy udzieli odpowiedzi. To jest niepoważne traktowanie! Na nasze szczegółowe pytania widzimy obrażoną władzę, która sugeruje jak śmiemy pytać, że nic nie rozumiemy, w związku z tym nie ma co z nami dyskutować - opowiada Kazimierz Woźniak (Radomianie Razem Kocham Radom). Zapewnia, że praktycznie nic się nie dowiedzieli. - Jakieś dwa wykresy demograficzne dotyczące Polski i Radomia i tylko tyle! Nie wiemy dlaczego te szkoły, jakie są koszty w tych szkołach, jakie oszczędności uzyskamy? Co z nauczycielami? Na sesję idziemy bez jakiejkolwiek wiedzy - podkreśla Woźniak.
Po godzinie dziesiątej gabinet prezydenta opuszcza koalicjant z PSL. Spotkanie jeszcze trwa. - Ja się dowiedziałem, bo ja tonuję emocje. Gdy opozycja wychodziła padły liczby: miasto zaoszczędzi na zmianach w oświacie 775 tys. zł. Mowa o połączeniu dwóch liceów z gimnazjami. Nie poruszaliśmy tematu wygaśnięcia szkoły rolniczej na Wośnikach. Na sesji będzie o tym mowa. Nie wiem czy szkoła się utrzyma. W tej chwili moja wiedza nie jest wystarczająca, by jednoznacznie powiedzieć jak zagłosuję. Nie schowam głowy w piasek, gdy będę głosował – zapewniał nas Włodzimierz Bojarski (PSL).
O godzinie 10.30 kończy się spotkanie. Jako pierwszy wychodzi wiceprezydent, któremu podlega oświata, autor planowanych zmian. - Były wypowiedzi opozycji, z których wynikało, że nie mają żadnych informacji. W związku z tym prezydent ich zaprosił i chciał ich poinformować, że dzisiejsze posiedzenie Rady Miejskiej będzie służyło właśnie przekazaniu tych informacji. Radni dostaną materiały przed sesją w stosownym czasie, a że to budzi takie emocje stąd nasze spotkanie. Trzeba pytać prezydenta jakie informacje przekazał – informuje Ryszard Fałek.
Oświatowe spotkanie sumuje przewodniczący Rady Miejskiej - Opozycja wyszła, obraziła się. Zachowali się jak dzieci, zabrali zabawki i poszli. Ciężko z nimi rozmawiać. Tyle mojego komentarza. Ja wszystkie argumenty, które przekazywał prezydent Fałek zrozumiałem. Być może ktoś ma z tym problemy. Odnoszę wrażenie, że uczestniczyliśmy w dwóch różnych spotkaniach. Opozycji chyba zależało żeby wyjść i to zrobili – skomentował Dariusz Wójcik, który zwołał nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej dziś o godz 16.
Bartek Olszewski




