Alarm wywołał… pracownik Reala
- Już po kilku godzinach od zgłoszenia kryminalni ustalili tożsamość żartownisia. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu - informuje Justyna Leszczyńska z radomskiej policji.
Wczoraj ok. godz. 13. 30 24-latek zadzwonił na policję i podał się za pracownika ochrony marketu. Powiedział, że otrzymał właśnie anonimowy telefon, w którym poinformowano go, że w sklepie jest bomba. Z Reala ewakuowano kilkaset osób, a do szukania ładunku zaangażowano wszystkie służby. - Policjanci natychmiast wszczęli alarm bombowy. Policyjni pirotechnicy wnikliwie sprawdzali budynek oraz teren do niego przyległy. W sprawdzeniu wziął udział również pies tropiący do wykrywania ładunków wybuchowych. Zaangażowani w działania policjanci podczas przeszukania nie znaleźli żadnego ładunku - mówi leszczyńska.
Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Radomiu natychmiast przystąpili do ustalenia sprawcy odpowiedzialnego za wywołanie zagrożenia dla wielu osób i już po kilku godzinach od zgłoszenia zatrzymali 24-letniego mieszkańca Radomia. - Mężczyzna przyznał się do tego, że powiadomił o podłożeniu bomby. Jak się okazało, 24-latek pracuje w firmie sprzątającej ten obiekt. Wyjaśniał, że tego dnia był od rana w pracy i wpadł na pomysł, aby zadzwonić na policję. Korzystał przy tym ze starej karty telefonicznej, po czym wyrzucił kartę, myśląc że dzięki temu uniknie odpowiedzialności za bezmyślny żart - dodaje J. Leszczyńska.
Za fałszywe zawiadomienie o nieistniejącym zagrożeniu, grozi kara pozbawienia wolności nawet do 8 lat.
(kat)




