• wiadomości
  • wydarzenia
  • kultura
  • rozrywka

Bezpartyjni Radom w sprawie lotniska: Wjadą spychacze i zaorają 160 mln zł

26 lipca 2018

– Prowadzenie lotniska to nie jest obowiązek gminy, to nie jest jej zadanie własne. Jeżeli już je ma, to powinno ono przynieść zysk ekonomiczny, a w radomskim porcie utopiono 160 mln zł – mówi Ryszard Fałek, kandydat na prezydenta Radomia Bezpartyjnych Radomian.

 
Bezpartyjni Radomianie uważają, że w sprawie lotniska po raz kolejny jesteśmy oszukiwani

Bezpartyjni Radomianie uważają, że w sprawie lotniska po raz kolejny jesteśmy oszukiwani

  W ten sposób Falek komentuje decyzję rady miejskiej, która w miniony poniedziałek zgodziła się, by miasto przekazało od 2020 do 2040 roku PPL - nowemu inwestorowi - 350 mln zł w zamian za poniesione nakłady na gruntach należących do gminy. Ryszard Fałek, podobnie jak Kazimierz Woźniak (Radomianie Razem) jako jedyni głosowali przeciw. Fałek zapewnia, że interesuje się problemem nie od teraz. - Gdy tylko zostałem radnym, zwołałem wraz z innymi sześcioma radnymi sesję nadzwyczajną dotyczącą lotniska. Okazało się wtedy, że utajniano wiedzę na ten temat, a żadnych umów nie było. Były tylko dwie deklaracje przewoźnika, z których wynikało, że "wy macie samoloty, my mamy lotnisko". I tyle - przypomina radny Wspólnoty Samorządowej. Dodaje, że utajnianie tego, co się działo wokół lotniska, miało miejsce przez całe osiem lat rządów Andrzeja Kosztowniaka w mieście (Fałek był wtedy wiceprezydentem). Podkreśla, że Radom jest jedynym miastem, które finansuje lotnisko. - Przez osiem lat prezydent Kosztowniak i przez cztery lata prezydent Witkowski nie znaleźli ani jednego inwestora, ani jednej złotówki, nie mówiąc o jednym milionie - przypomina Fałek. Jego zdaniem to daje dużo do myślenia, czy to przedsięwzięcie jest trafione. Przecież nie kto inny, tylko biznes wie, co jest trafne, a co nie - zaznacza. Ryszard Fałek wylicza, że w pierwszej kadencji Kosztowniak wydał na lotnisko 90 mln zł i dzisiaj można jego zdaniem stwierdzić, że te miliony zostały zmarnowane. - Prezydent Witkowski wydał 70 mln zł i też je zmarnował, bo nie miał odwagi podjąć decyzji. Razem zostało zmarnowane 160 mln zł przez tych dwóch panów. Radni głosowali za prezydenta Kosztowniaka, bo wszystko było umowa handlowa była utajniona. Oszukiwano radnych pisząc w uzasadnieniach uchwał, że to uwiarygodni nas u operatorów, przewoźników, co było ewidentną nieprawdą, bo żadnego inwestora nie było - zaznacza radny WS. Fałek dodaje, że dzisiaj także fachowcy, czyli sam prezes PPL, ocenili, że lotnisko radomskie trzeba najpierw zburzyć, przebudować. - Czyli spychacze wjadą i te 160 mln zł zniszczą - wieszczy radny podkreślając, że miasto zostało zubożone o 160 mln zł. Przelicza tę kwotę na budowę w mieście 10 wiaduktów. - Na ostatniej sesji dostaliśmy informację, że jest inwestor. Ale to kłamstwo, bo to nie jest żaden inwestor, to jest wykonawca. Miasto przekaże im 350 mln zł, a oni będą budować pod swoje potrzeby i w 40 roku nam oddadzą. Gdyby to była taka świetlana przyszłość, 10 mln pasażerów, to dlaczego PPł za przysłowiową złotówkę nie chce tego wziąć. Jeżeli tak jest, dlaczego nie ma innych inwestorów? - pyta Fałek. Ubolewa, że radni nie dostali żadnego projektu umowy z PPL, a to znowu jest utajnianie. - Czy dla Radomia będzie to trafiony interes? Czy po 40 roku będzie dawało zysk? Czy będziemy musieli kłaść kolejne pieniądze na utrzymanie? - docieka Ryszard Fałek. Ocenia, że głosowanie podczas sesji rady miejskiej miało charakter polityczny, bo poza nim i Woźniakiem wszyscy głosowali za. - Nie znamy umowy, nie wiemy, co w niej jest, a ci radni się na to godzą - ironizuje. Jarosław Kowalik stawia kolejne pytania: dlaczego ta transakcja nie odbyła się na zasadzie zakupu akcji spółki Port Lotniczy Radom przez PPL? Czy dlatego, że Port Lotniczy był nielegalnie dofinansowywany niezgodnie z prawem unijnym? Czy dlatego, że groziły nam kary i procesy? Czy przeniesienie dzierżawy gruntów od Skarbu Państwa nie mogło się odbyć za porozumieniem stron? - Proszę pamiętać, że nakłady ponoszone przez PPL będą do rozliczenia w 2040 roku. A co się stanie, jeśli PPL stwierdzi, że nie ma sensu dalej prowadzić lotniska, a my te nakłady, będziemy musieli zwrócić? Dziś mówimy o 350 mln zł, ale za 22 lata to równie dobrze może być miliard albo i więcej - komentuje Kowalik. bdb
Tags