Bombowy żartowniś wpadł szybko
Młody człowiek zadzwonił do jednego z lokatorów budynku na Michałowie około godz. 9. - Poinformował, że w jego mieszkaniu jest bomba. Na miejsce natychmiast pojechała policja, straż pożarna, pogotowia: ratunkowe, gazowe, energetyczne oraz straż miejska. Zarządzono ewakuację mieszkańców tego budynku. Ewakuowano około 100 osób. Policyjni pirotechnicy z psem przeszkolonym do wykrywania materiałów wybuchowych przeszukali pomieszczenia - relacjonuje Justyna Leszczyńska z radomskiej KMP.
Okazało się, że był to tylko głupi żart i radomianie wrócili do swoich mieszkań. Sprawcę udało się ująć bardzo szybko. - "Kryminalni" ustalili, że młody chłopak dzwonił z telefonu komórkowego rodziców, najprawdopodobniej do swojego nauczyciela. Niedługo po zdarzeniu został zatrzymany i przewieziony do komendy, gdzie został przesłuchany. Jak wyjaśnił zadzwonił dla żartu, chciał się też popisać przed kolegami - dodaje Leszczyńska.
O dalszym losie nastolatka zadecyduje sąd dla nieletnich. Z konsekwencjami finansowymi muszą się także liczyć rodzice 15-latka, którzy najprawdopodobniej będą musieli pokryć koszty akcji służb ratowniczych, a tę oszacowano na kilkanaście tysięcy złotych.
(bdb)




