Dlaczego zginęli piloci na Air Show?
Do tragedii doszło 1 września, grupa z Zielnej Góry wykonywała na Zlinach jedną z figur - różyczkę (rozetę). Podczas tzw. mijanki zderzyły się dwa samoloty. Zginęli piloci: 62-letni Lech Marchelewski i 25-letni Piotr Banachowicz.
Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych po dziesięciu miesiącach pracy wydała raport końcowy w sprawie wypadku. Dokument wskazuje na kilka jego przyczyn.
Najbardziej może bulwersować teza o stanie zdrowia L. Marchelewskiego. Podczas sekcji zwłok, stwierdzono m.in.: istnienie drobnej, starej blizny pozawałowej w mięśniu sercowym oraz stłuszczenie watroby. Natomiast podczas badania moczu stwierdzono obecność bisoprololu tj. leku stosowanego w leczeniu nadciśnienia tętniczego i choroby wieńcowej. Świadczy to o tym, że pilot przyjmował to lekarstwo w celach terapeutycznych. 
"Stan zdrowia lidera, oraz przyjmowanie przez niego leków obniżających ciśnienie tętnicze krwi, mogło mieć wpływ w danym dniu na samopoczucie pilota, obniżenie sprawności psychofizycznej, zmianę reakcji organizmu na towarzyszące manewrowi przeciążenia, oraz na precyzje pilotowania i prowadzenie obserwacji przestrzeni powietrznej" - stwierdzają eksperci komisji.
Wg nich, do wypadku mogło też doprowadzić nieprecyzyjne opracowanie założeń teoretycznych manewru "różyczka". Jego "autorzy" dopuścili różne, niezgodne z planem sposoby mijania i założyli - co było zdaniem komisji nierealne - że lider może widzieć dwa samoloty lecące do niego pod kątem 90 stopni.
Komisja przytacza również ostatnie słowa Piotra Banachowicza, jakie wypowiedział sekundę przed zderzeniem. Krzyknął: "Jezu". Świadczy to o tym, że pilot zdawał sobie sprawę z zagrożenia, jednak nie zdołał wykonać żadnego manewru - piszą autorzy raportu.
Pełny tekst raportu pod adresem:
http://www.mi.gov.pl/files/0/30576/2007_383_RK.pdf




