Dwumiesięczny chłopiec zmarł na zapalenie płuc z powodu wyziębienia. Prokuratura zawiesiła śledztwo
Prokuratura zawiesiła śledztwo w sprawie śmierci niemowlęcia w wyziębionej kamienicy przy ul. Sienkiewicza w Radomiu. Powodem jest niemożność ustalenia miejsca pobytu podejrzanej Izabeli P., czyli matki dziecka. Śledczy chcą jej postawić zarzut narażenia własnego dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.
Jak już pisaliśmy, do tragicznego zdarzenia doszło 25 stycznia tego roku. W kamienicy przy ul. Sienkiewicza nocowała kobieta, która dzień wcześniej przyjechała wraz ze swoim niespełna dwumiesięcznym synem w odwiedziny do matki. Około godz. 6 nad ranem zauważyła, że jej syn ma wybroczyny na twarzy i nie oddycha. Kilka godzin wcześniej nakarmiła swoje dziecko i ułożyła je do snu w nosidełku. Pomimo reanimacji podjętej przez matkę i kontynuowanej przez pogotowie ratunkowe życia chłopca nie udało się uratować.
Jak wynikało z ustaleń śledczych, w mieszkaniu, w którym doszło do śmierci dziecka, panowały trudne warunki bytowe. Pomieszczenia w chwili interwencji służb nie były ogrzewane, a odczuwalna temperatura powierza mogła wynosić zaledwie 0 stopni Celsjusza. Matka dziecka i kobiety obecne w mieszkaniu były trzeźwe.
- To postępowanie zostało zawieszone z uwagi na niemożność ustalenia miejsca pobytu podejrzanej Izabeli P., matki dziecka. Zachodzi potrzeba wykonania czynności z jej udziałem, czyli ogłoszenie i postanowienia o zarzutach - mówi szef Prokuratury Rejonowej Radom - Wschód Cezary Ołtarzewski.
Naraziła na niebezpieczeństwo
Prokurator zarzuca kobiecie popełnienie przestępstwa z artykułu 160 paragraf 2 Kodeksu karnego i 155 Kodeksu karnego - Czyn ten polegał na tym, że jako osoba odpowiedzialna, czyli matka dziecka odpowiedzialna za opiekę nad swoim dwumiesięcznym synem, naraziła go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia; pozostawała z nim przez okres kilkunastu godzin w mieszkaniu, w którym utrzymywała się temperatura oscylująca wokół 0 stopni, w wyniku czego doszło u niemowlęcia do rozwoju śródmiąższowego zapalenia płuc, a następnie porażenia ośrodka oddychania i krążenia spowodowanego wychłodzeniem organizmu, co skutkowało jego zgonem - tłumaczy prokurator Ołtarzewski.
Jak wynika z relacji matki Izabeli P, czyli babki dziecka, kobieta niedługo po zdarzeniu opuściła miejsce pobytu w Radomiu i jej matka nie wie, gdzie aktualnie przebywa.
Bożena Dobrzyńska





