Dziecko wpadło do studzienki

30 czerwca 2008
Mały chłopiec wpadł do studzienki kanalizacyjnej, uratowała go szybka reakcja policjantów z radomskiego pododdziału prewencji. Dziecko wpadło do tej studzienki


Dramatyczne zdarzenie miało miejsce w niedzielne popołudnie w samym centrum Radomia przy ul. Żeromskiego. - Trzyipółletni chłopczyk szedł z rodzicami po deptaku. Wszedł też na trawnik przed urzędem, gdzie kiedyś była fontanna. Nagle pod chłopcem obróciła się metalowa pokrywa od studzienki, a dziecko wpadło do środka relacjonuje rzecznik radomskiej policji Rafał Jeżak.

Oficer dyżurny radomskiej policji, który odebrał dramatyczny telefon z prośbą o pomoc, natychmiast wysłał na miejsce policjantów z radomskiego pododdziału prewencji oraz wywiadowców z „patrolówki”. - Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce w kilkadziesiąt sekund od wezwania, ujrzeli kilkumetrową wąską dziurę w ziemi i leżącego na jej dnie chłopczyka. Dziecko płakało, a z głowy ciekła mu krew. Ze ścian studzienki wystawały metalowe pręty - wyjaśnia Jeżak.

Funkcjonariusze wezwali pogotowie oraz straż pożarną, jednak nie czekając na ich przyjazd pospieszyli dziecku na ratunek. - Zdjęli pasy, dopięli je do pasa jednego z policjantów i opuścili go do kanału. Policjant wziął dziecko i razem z nim został wyciągnięty przez kolegów na powierzchnię. Chłopczyk był ranny w głowę i nogę, policjanci udzielili mu pierwszej pomocy przedlekarskiej. Jednego z policjantów poraniły w rękę metalowe pręty – dodaje rzecznik.

Dziecko zostało przez pogotowie odwiezione do szpitala, po opatrzeniu wrócilo do domu. Do szpitala przewieziono też rannego w rękę policjanta; założono mu kilka szwów. Studzienka została zabezpieczona betonowym włazem. Policja będzie teraz m.in. wyjaśniać, czy studzienka była właściwie zabezpieczona.