Kto odpowiada za śmierć pacjenta?

18 lipca 2009

Prokuratura zbada, czy zgon pacjenta na oddziale dializ miał bezpośredni związek ze strajkiem pielęgniarek Radomskiego Szpitala Specjalistycznego. Protestujące siostry są oburzone. Pielegniarki strajkowały dwie godziny


 



Jak pisaliśmy, ostrzegawczy strajk zorganizowany przez Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych trwał od godziny ósmej do dziesiątej. Kilka godzin jego zakończeniu dyrektor RSS Andrzej Pawluczyk poinformował, że na oddziale dializ zmarł 72-letni pacjent przywieziony do szpitala spod Radomia. Nie wykluczał, że przyczyną zgonu mogło być zbyt późne podłączenie go do aparatury. Dyrektor wyjaśniał, że zechce by sprawę zbadała prokuratura, sprawdzając przede wszystkim, czy na śmierć mężczyzny miało wpływ opóźnienie dializy. - Pacjent zmarł mimo reanimacji - podkreśla Pawluczyk.  

Zdaniem dyrektora, zabiegi na oddziale dializ rozpoczęły się z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem. W szpitalu trwa kontrola, która ma wyjaśnić, czy zgon chorego ma jakikolwiek związek ze strajkiem pielęgniarek.

Przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych jest oburzona. - Pacjent zmarł około godz. 7.30, a więc przed rozpoczęciem strajku. Poza tym pielęgniarki z oddziału dializ nie protestowały, ustaliłyśmy to rano, przed przed rozpoczęciem protestu. To, co mówi dyrektor jest kompletną bzdurą - odpowiada na zarzuty Anna Trzaszczka.

Z jej relacji wynika, że pacjent był przygotowywany do zabiegu, a zasłabł podczas ważenia. - Gdyby było do dyspozycji nawet tysiąc sztucznych nerek, nie można do nich pdłączyć człowieka jeśli ten jest niestabilny - tłumaczy Trzaszczka. Szefowa związku najbardziej jednak ubolewa nad tym, że dyrekcja wykorzystuje śmierć pacjenta do prowadzenia gry z personelem. - Wszystko co mówi pan dyrektor jest nieprawdą - twierdzi Trzaszczka i zapowiada złożenie doniesienia do prokuratury. - O publiczne znieważenie związku, udzielanie nieprawdziwych informacji - wylicza przewodnicząca. Twierdzi, że dyrektor sam na siebie złożył zawiadomienie do prokuratury. - Przecież to jego obowiązkiem było zapewnienie podczas strajku opieki nad pacjentami. O proteście wiedział siedem dni wcześniej. A co by było, gdyby był to strajk nie dwugodzinny, ale ciągły? - pyta Anna Trzaszczka.

Bożena Dobrzyńska

Zobacz też: Szpital bez pielęgniarek i Miejski szpital nie przyjmuje,będzie strajk?