Mamy razem 53 procent, głosujcie na Szprendałowicza!
Przypomnijmy: sygnatariusze porozumienia z 25 października zadeklarowali na piśmie wsparcie w drugiej turze wyborów tego spośród nich, który do niej się dostanie. Wszystko po to, by pokonać kandydata PiS w drodze do prezydentury. Sygnatariusze dokumentu dziękowali wyborcom za udział w wyborach i apelowali:
Mariusz Fogiel: Popracie pana Piotra Szprendałowicza będzie najlepszym rozwiązaniem. Wprawdzie pan Andrzej Kosztowniak mówi o współpracy, ale ja nie do końca wierzę w takową. Przez cztery lata byłem blisko i obserwowałem na czym współpraca ze strony obecnego prezydenta polega. Jeżeli ekipa, która rządziła, będzie miała jeden głos więcej, to stanie się głucha. Dosłownie. Nie ma z nimi żadnej dyskusji, żadne względy merytoryczne się nie liczą.
Jakub Kluziński:- 12 procent głosowało na mnie i pokazało, że szukamy innej drogi. Razem, po podliczeniu, innej drogi oczekuje 53 proc radomian. W kampanii głosiłem, że dla miasta potrzebna jest współpraca. Bez współpracy nie poprawimy naszej sytuacji.
Marek Wikiński: - Myślę, że szóstego grudnia, po wyborach, powiemy do pana marszałka Szprendałowicza – panie prezydencie. Ja nie jestem we władzach radomskiego SLD, jestem szeregowym członkiem, ale np. w Szczecinie SLD rozmawia z Platformą o poparciu ich kandydata na prezydenta. Podpisałem porozumienie i słowa dotrzymuję: będę głosować na Piotra Szprendałowicza. Radomianie zdecydowali, w liczbie 53 procent opowiedzieli się za odsunięciem dotychczasowej władzy.
Piotr Szprendalowicz powiedział nam, że wśród sygnatariuszy porozumienia prawdopodobnie jest wiceprezydent miasta. Nie chciał jednak zdradzić o kogo chodzi. Dziś też, podobnie jak w październiku, na spotkaniu nie było przedstawiciela PSL. - Rozmawiamy ze sobą na co dzień, bo tak się buduje dobre relacje i myślę, że te relacje przyniosą pozytywny skutek 5 grudnia – zapewniał Piotr Szprendałowicz.
Prezydent Andrzej Kosztowniak zapewnia, że nie obawia się apelu swoich rywali. - To porozumienie zostało zawarte na potrzeby chwili. Dziwi mnie, gdy przy jednym stole siada człowiek o mocno lewicowych poglądach, a obok niego człowiek o ultraliberalnych poglądach w sensie gospodarczym a bardziej prawicowych w sensie społecznym. Jest to zwykłe narzędzie polityki uprawianej przed pierwszą turą wyborów. W moim przekonaniu nieoparte na jakiejkolwiek współpracy programowej. Dla tych panów nie ma wspólnego mianownika - ocenia prezydent.
W pierwszej turze wyborów Andrzej Kosztowniak otrzmał 47,15 proc. głosów, Piotr Szprendałowicz - 18,11 proc., Marek Wikiński - 15,60, Jakub Kluziński - 12,29 proc., Mariusz Fogiel - 4, 38.
(raa, bdb)




