Marcinek dziękuje za pomoc

W minioną niedzielę Zbigniew Wróbel pospieszył z pomocą chłopczykowi, który znalazł się w poważnych tarapatach. - To było po południu w samym centrum Radomia przy ul. Żeromskiego. Trzyipółletni Marcinek szedł z rodzicami po deptaku. Wszedł też na trawnik przed urzędem, gdzie kiedyś była fontanna. Nagle pod chłopcem obróciła się metalowa pokrywa od studzienki, a dziecko wpadło do środka - przypomina zdarzenie rzecznik mazowieckiej policji Tadeusz Kaczmarek,
Wezwanie do zdarzenia trafiło do radiowozu w którym policjanci: Zbigniew Wróbel, Piotr Wosztyl i Mirosław Kłosowski patrolowali park Kościuszki. - Po około 30 sekundach od wezwania staliśmy już nad studzienką obok przerażonej matki proszącej o pomoc. Z głębi słyszeliśmy krzyk i płacz dziecka. Zajrzałem do środka i zobaczyłem chłopca, z którego główki ciekła stróżka krwi, miał poszarpane ubranie. Zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji - opowiada Zbigniew Wróbel.
Udzielenie pomocy maluchowi nie było jednak łatwe. - Ze studzienki wystają ostre pręty, jest wąska. Chciałem zejść po szczeblach, w które studzienka jest uzbrojona, ale były zbyt skorodowane. Pod moim ciężarem załamywały się i spadały na dno, co groziło dodatkowymi obrażeniami u Marcinka - tłumaczy Wróbel. - Z kolegami wpadliśmy na pomysł, aby zejść na dno używając pasów od spodni. A potrzebowaliśmy ich pięć, dziura była głęboka na 3,6 metra. Spięliśmy je ze sobą i "zjechałem" po dziecko. Złapałem go mocno i koledzy wciągnęli nas na górę. Piotr opatrzył mu rany.
Podczas akcji nie obyło się bez obrażeń. - Rozszarpałem sobie rękę o wystający pręt, ale to nieważne. Najważniejsze, że pomogliśmy - twierdzi Zbigniew Wróbel. Zrobiliśmy to, co do policjantów należy - dodaje Piotr Wosztyl.
Dziś z policjantami spotkali się rodzice Marcinka - Adam i Bożena Brzozowscy. - Dziękujemy wam za sprawną i szybką interwencję. Moje dziecko miało sporo szczęścia, że trafiło na waszą trójkę! - mówiła wzruszona mama Marcinka. Jako wyraz wdzięczności policjanci otrzymali od rodziców ogromny kosz kwiatów. Podwładnym dziękował również komendant wojewódzki policji insp. Igor Parafieniuk - Wręczam wam dziś skromne nagrody pieniężne i gratuluje brawurowej akcji - zwrócił się do policjantów.
Marcinek dostał od policjantów kosz słodyczy i pluszowe zabawki.
Rodzice Marcinka nie zamierzają oskarżać nikogo za niezabezpieczenie studzienki. - Cieszymy się, że dziecko jest zdrowe i wyszło z wypadku bez większych urazów. Chcemy zapomnieć o całej sytuacji - mówią zgodnie państwo Brzozowscy.




