Orkiestra tak grała, że Joasia aż się popłakała

10 stycznia 2010
Zimno, zimno, ale serca gorące. W Radomiu gra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy: wolonatariusze kwestują, muzycy dają do wiwatu, skrupulatne panie z banku liczą zebrane pieniądze. Zimno, ale serca gorące

Kwestującym nie jest dziś łatwo. - Wstałyśmy bardzo wcześnie, bo o ósmej musiałyśmy się stawić pod dworcem, by odebrać identyfikatory. Dostałyśmy przydział na poszczególne ulice. Niestety, na początku na Traugutta nie bardzo nam się kleiło, bo przez pół godziny zebrałyśmy zaledwie sześć złotych - opowiadają Agnieszka Łopieniecka, Iga Popieluch, Kasia Sławińska z "Kochanowskiego". Dziewczyny nie ukrywają, że trochę "kombinowały". Weszłyśmy do autokrau pełnego ludzi, a potem jeździłyśmy też miejskim autobusem. - Teraz też "cwaniakujemy", bo jesteśmy w miejscu, gdzie jedzie dużo samochodów i idą całe rodziny z dziećmi. Przez pół godziny zebrałyśmy chyba z 80 zł - cieszą się. Agnieszka, Iga, Kasia

Ale najwięcej powodów do radości miała Joasia Witkowska, uczennica "Traugutta". Gdy po przeliczeniu pieniędzy okazało sie, że w jej puszce było ponad 1200 zł i wszyscy zgromadzeni w holu sali koncertowej bili jej brawo - zwyczajnie popłakała się. - Pierwszy raz kwestuję w tym roku i mam nadzieję, że da mi to motywację do następnych - wzruszyła się. Zapewnia, że nie miała jakiegoś szczególnego sposobu na pobicie tego rekordu. - Stałam pod kościołem od godziny siódmej do czternastej. Ludzie byli bardzo hojni i pokazali jakie mają dobre serca dla chorych dzieci. Jestem bardzo dumna i bardzo im za to dziękuję - podkreśla Joasia.  Joasia aż się popłakała

Niestety brak licytacji orkiestrowych przedmiotów spowodował, że nieco mniejszym niz zwykle zainteresowaniem cieszyła się ta forma wspierania Orkiestry. Tradycyjną aukcję zastąpił "sklepik" zorganizowany przez sztab WOŚ w "Łaźni". - Ale sprzedaliśmy sporo drobnych, tanich rzeczy, np. bluzy, książki z bajkami a także typowo orkiestrowe - zapewniał nas po piętnastej Jacek Kosiec ze sztabu. Z większych pozycji sprzedano grafiki Jacka Fedorowicza, monetę przekazaną przez policję (150 zł) i kuferek-niespodziankę od prezydenta Andrzeja Kosztowniaka (200 zł.)

Około godziny 15 w kasie radomskiej WOŚP było niespełna 19 tys. zł, a o 18.30 już 78 tysięcy 47 zł i 78 gr.!  

(bdb)

Więcej zdjęć w Galerii