Pędził, jakby chciał zabić

4 lipca 2008

Sprawca nocnej burdy na deptaku został dziś aresztowany na trzy miesiące. Meżczyzna najpierw wszczął awanturę ze sprzedawcą baru, a potem potrącił samochodem dwie osoby.

 



Do zdarzenia doszło w nocy z 1 na 2 lipca. O godz. 22.50 trzeciej młody, 31-letni człowiek kupował bułkę w barze z kebabem obok Sezamu. Wdał się w sprzeczkę ze sprzedawcą. - Obrzucił pracowników inwektywami i groził, że zrobi z nimi porządek. Następnie poszedł pod swój dom na ul. Żeromskiego, wsiadł do samochodu i wrócilł na deptak. Rozpędził się od restauracji Pod kasztanami i z całym impetem uderzył w grupę osób – opowiada komendant Straży Miejskiej Kazimierz Czachor.

Tak dokładne odtworzenie zajścia było możliwe dzieki zarejestrowaniu go przez kamery miejskiego monitoringu. - Strażnicy patrolujacy miasto dostali zgłoszenie o wszystkim od dyżurnego właśnie z montoringu. Gdy znaleźli się na miejscu, zobaczyli że ludzie atakują mężczyznę. Niewiele brakowało a dokonaliby na nim samosądu – dodaje Czachor.

Ciężko ranna została 45-letnia kobieta oraz jej 47-letni mąż. - Kobieta ma połamane nogi i jest w ciężkim stanie. Jej mąż ma mniejsze udzkodzenia ciała, ponieważ w ostatniej chwili zdążył uskoczyć przed samochodem – podkreśla komendant. - Świadkowie opowiadali, że zachowywał się tak, jakby jakby był w amoku i chciał kogoś zabić.

Dziś Sąd Rejonowy w Radomiu aresztował sprawcę wypadku na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu dwa zarzuty: - Pierwszy to spowodowanie ciężkich obrażeń ciała i narażenie na utratę życia i uszczerbku na zdrowiu innych osób, drugi – jazdy po pijanemu - wylicza zastępca prokuratora rejonowego w Radomiu Elżbieta Ozga. - Podkreślam, że jedna z potrąconych osób ma poważne obrażenia.