• wiadomości
  • wydarzenia
  • kultura
  • rozrywka

Pospandemiczne roztrząsania tematem radomskiego dyktanda. Zwyciężczyni napisała bezbłędnie!

3 października 2021

„Postpandemicznymi roztrząsaniami” zajęli się uczestnicy tegorocznego radomskiego dyktanda. Wzięło w nim udział blisko 40 osób, a zwyciężczyni – Agnieszka Jaworska-Więcoszek – nie popełniła w tekście najeżonym ortograficznymi pułapkami ani jednego błędu!

 

Agnieszka Jaworska-Więcoszek napisała dyktando bezbłędnie (fot. MBP Radom)

 

Tekst organizowanego już po raz piętnasty konkursu pod wymienionym już tytułem tradycyjnie przygotował i podyktował prof. Andrzej Markowski, honorowy przewodniczący Rady Języka Polskiego. Pod jego czujnym okiem odbyło się również sprawdzanie prac.

Mistrzynią Radomskiej Ortografii została Agnieszka Jaworska-Więcoszek, która nie popełniła w dyktandzie  ani jednego błędu, co zdarzyło się w wieloletniej historii wydarzenia po raz pierwszy! Kolejni zwycięzcy to: Katarzyna Kwiecień (II miejsce), Aleksandra Kwiecień (III miejsce), Marek Ziółkowski (wyróżnienie), Katarzyna Czapczyńska (wyróżnienie) oraz Anna Paplińska (wyróżnienie). Nagrody (w postaci czytników e-booków) i wyróżnienia (vouchery na książki) odebrali z rąk wiceprezydenta Radomia Mateusza Tyczyńskiego, prof. Andrzeja Markowskiego oraz dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej Przemysława Czai.

Uczestnicy mogli także wysłuchać koncertu "Potęga smaku albo sztuczny miód"w wykonaniu Dariusza Jakubowskiego, Katarzyny Thomas oraz Piotra Szafrańca.

Poniżej tekst tegorocznego dyktanda

Postpandemiczne roztrząsania

Zebrani po długim, przeszło tygodniowym korpospotkaniu w minigrupie eksmenedżerów, deliberowaliśmy nad tym, czegóż by można było się spodziewać po nowym popandemicznym porządku. Zrazu pół kpiąco, pół poważnie analizowaliśmy przedpandemiczne plusy i minusy wywróconego potem na opak świata, żeby dojść do nie najoryginalniejszego wniosku, że ówczesny facebookowy ogląd rzeczywistości już nijak ma się do nowego ładu, który wychynął tej jesieni. To, cośmy przeżyli, jawiło się poniewczasie jako meganiebezpieczny matriks, któryśmy przeżyli, pokonując nie tylko himalaje głupoty co poniektórych niedowarzonych decydentów, lecz także cyberterroryzm czyhający na łatwowiernych konsumentów informacji.

Wkrótce zaczęliśmy nakreślać superwizję nadchodzącej neorzeczywistości. Rzetelni i rządni gospodarze kraju, nie żądni korzyści osobistych, lecz dbający o dobro wspólne, mieliby być podstawą odnowy zszarganego zdrowia psychicznego i gwarantem rozwoju. Wszakby musiało to iść w parze z nowo zdefiniowanymi zasadami współpracy ogólnoeuropejskiej, ba, nawet ogólnoświatowej. No i, oczywiście multi-kulti, co rzecz prosta nie oznacza, że byłoby to ni to, ni śmo, ni owo, lecz właśnie i to, i śmo, i owo, zarówno dla sczerstwiałych dziadersów, jak i zagorzałych użytkowników fanpage’ów, dla prawaków i lewaków, dla kontestujących przy pół czarnej i lajkujących na mikrotabletach. Niechajbyśmy zażyli co najwięcej swobody po ponadpółtorarocznym faktycznym lockdownie kulturowym.

Rozentuzjazmowani takimi roztrząsaniami nie zauważyliśmy jednakowoż, że nadeszła, nie, nie czwarta fala, lecz czwarta warta w postaci stróżki, pani Euzebii, która głosem nieznoszącym sprzeciwu, kazała się nam co najrychlej przemieścić z powierzonej jej pieczy salki do sypialni naszego speczakładu. A nowy świat wyłaniał się zza murów już bez naszego współudziału.

 

 

Tags