Prezes miejskiej spółki pozywa miejskiego radnego
Dziś miała odbyć się w radomskim Sądzie Rejonowym pierwsza rozprawa z prywatnego oskarżenia prezesa Rewitalizacji Mariusza Mroza. Jednak ani on, ani jego pełnomocnik nie stawili się w sadzie, dlatego ten odroczył termin rozprawy do końca stycznia przyszłego roku. Sąd wyłączył jawność rozprawy i zabronił dziennikarzom jej nagrywania i filmowania.
Jakub Kluziński uznaje wniesienie przeciwko niemu sprawy do sądu jako: "próbę złamania konstytucyjnej wolności, jakim jest prawo do informowania o sprawach życia publicznego, gdzie w grę wchodzi interes publiczny i publiczne pieniądze". Taka ocenę Kluziński przedstawił dziennikarzom w swoim oświadczeniu, które złożył po zakończeniu dzisiejszej sprawy w sądzie. Wysuwane pod jego adresem zarzuty uznaje jako absurdalne i całkowicie je odrzuca. - Rewitalizacja jest spółka miejską, czyli nas wszystkich. Corocznie jest dokapitalizowywana poprzez wnoszenie do niej nieruchomości gminnych i pieniędzy z budżetu Radomia - przekonuje. Uważa, że oskarżenie go nie jest przypadkowe. - To próba zamknięcia mi ust, zastraszenia. Może udało mi się nadepnąć komuś na odcisk, odkryć albo zbliżyć się do odkrycia niewygodnych faktów? - pyta radny.
Kluziński przypomina, że prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania przeciwko niemu, o co wnosił prezes Mariusz Mróz. - Stąd to prywatne oskarżenie - twierdzi.
Opiera się ono - jak wyjaśnia Kluziński - na publikacjach na jego blogu oraz w lokalnych mediach. Kluziński przedstawiał tam odpowiedzi na swoje interpelacje, jakie uzyskiwał od władz miasta w sprawie Rewitalizacji. - Ujawniłem tam, że od roku, kiedy pan Mróz jest prezesem w spółce dziieje sie niedobrze. Znacznie wzrosło zatrudnienie, za urządzenie nowej siedziby zapłacono 100 tys. zł, a kamienicę przy ul. Rynek 7 sprzedano bez przetargu - wylicza Kluziński. Jego zdaniem fakt, że Rewitalizacja jest spółka prawa handlowego nie oznacza, że informacje na temat jej funkcjonowania powinny zostać tajne.
Bożena Dobrzyńska




