Przedłużanie agonii szpitala?
Nadzwyczajna sesja rozpoczęła się wczoraj o godz.18, ale po kilku minutach obrad opoozycja poprosiła o kilka minut przerwy, która wydłużyła się do ok. 40 minut. Przewodniczący rady Dariusz Wójcik uznał też, że na sali powinni znaleźć się przedstawiciele Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, ale próby dodzwonienia się do nich nie powiodły się. Jak się okazało przewodniczący wcześniej nie zaprosił sióstr na sesję.
Tymczasem to planowany na najbliższą środę strajk pielęgniarek i położnych w RSS był powodem zwołania nadzwyczajnej sesji. - Podjęcie przez radę uchwały, w której pozytywnie opiniuje ona okresowe ograniczenie lub wstrzymanie działalności oddziałów szpitalnych pozwoli dyrekcji wystąpić do wojewody, by ten wyraził zgodę na takie rozwiązanie - tłumaczyła wiceprezydent Anna Kwiecień. Przypomniała, że jeśli szpital przestanie leczyć chorych, wojewoda może sam zamknąć oddziały, a NFZ zerwie z RSS kontrakt.
- Mogą mieć miejsce różne scenariusze, musimy się przygotowywać na najgorsze. Ta uchwała pozwoli nam na uzyskanie pomocy od wojewody - apelował dyrektor RSS Andrzej Pawluczyk. Oboje podkreślali, że nie chodzi o zamykanie oddziałów, a jedynie o zastosowanie procedury, dzięki której szpital przez 3 miesiące nie będzie leczył pacjentów. Nie dojdzie też do ich ewakuacji. - Podobną procedurę stosujemy każdego roku, gdy zamykamy na czas dezynfekcji oddział ginekologiczny - zapewniała wiceprezydent Kwiecień.
Dyr. Pwaluczyk poinformował także, że placówki nie stać na podwyżki, których żądają pielęgniarki i położne. - Stan finansów jest krytyczny, mamy 7 mln zł strat, na koniec czerwca 25 mln zł zobowiązań, w tym 5 mln wymagalnych - wyliczał.
Poważne argumenty nie od razu przekonały radnych. - To kolejna sytuacja zapalna w szpitalu. Uspakaja się ją i na kilka miesięcy jest spokój. Dlatego trzeba zapytać, jakie są plany na przyszłość? Nam teraz uda się ten spór zażegnać, a szpital i tak będzie generować długi? Mamy możliwość przekształcenia szpitala w spółkę prawa handlowego, to ostatni sygnał, gdy powinniśmy myśleć trochę dalej, a nie czekać kiedy kolejna grupa zawodowa przyprze nas do muru - przestrzegał Mariusz Fogiel (Radomianie Razem). Wtórował mu klubowy kolega Krzysztof Gajewski. - Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy możemy przyjmować odpowiedzialność za długi szpitala - mówił. Opowiedział się wprawdzie za jak najszybszą prywatyzacją, ale podkreślał, że należy sobie zadać pytanie "jaka to ma być prywatyzacja". W podobnym tonie zabrał głos Wiesław Wędzonka (PO). - Żałuję, że nie chce pani mówić na temat przekształceń - zwrócił się do Anny Kwiecień. - Ta sytuacja trwa w szpitalu od stycznia i można było przewidzieć jej rozwój. Proszę, żeby pani rozważyła taką możliwość. To nie jest prywatyzacja, tylko komercjalizacja, a w spółce która powstanie gmina będzie mieć sto procent udziałów. Nikt nie dostanie jej akcji przez pięć lat, ponieważ są tam zaangażowane unijne pieniądze - wyjaśniał. Przestrzegał także: - Ta uchwała jest po to, by wojewoda nie mógł zlikwidować oddziałów. Ale to przedłużanie agonii, problem wróci do nas za trzy miesiące - prorokował Wędzonka.
Radni nie mieli okazji wysłuchać drugiej strony sporu w RSS, ale okazało się, że na sali jest Anna Szafrańska ze szpitalnej "Solidarności". Zarzuciła koleżankom ze Związku Pielęgniarek i Położnych, że sfałszowały referendum, w którym większość jego uczestników opowiedziała się za strajkiem. Przewodniczący Wójcik poinformował, że zawiadomi o tym prokuraturę.
Wakacje spowodowały, że na sali było mniej niż zazwyczaj radnych; długo panowała równowaga sił, czyli 10 głosów PiS i 10 opozycji. Jednak pod koniec sesji zabrakło Jakuba Kluzińskiego, za to szeregi koalicji wzmocniła niezależna Agata Morgan. Udało jej się zdążyć na głosowanie. Jak komentowano w kuluarach - stała w korku wracając znad morza. Ostatecznie 11 radnych było za przyjęciem uchwały, 9, czyli cała opozycja, wstrzymało się od głosu.
Bożena Dobrzyńska




