Radni PiS domagali się na sesji nadzwyczajnej przeprosin za potańcówkę w stylu PRL. Nic takiego się nie stało, na koniec jeden z radnych zasłabł
Radni PIS żądali od prezydenta przeprosin i odwołania jego zastępczyni, po tym jak miasto zorganizowało zabawę w stylu PRL na inaugurację obchodów 50. rocznicy Czerwca ’76 na której wiceprezydent Marta Michalska-Wilk zrobiła sobie zdjęcie z „zomowcami”. Reakcji nie było, złożyli więc wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej. Ta miała burzliwy przebieg i zakończyła się dramatycznym zasłabnięciem radnego Jana Pszczoły.
Przypominamy: chodzi o burzę, jaką wywołała "Potańcówka w klimacie PRL" w hali MOSiR z udziałem kilkuset osób. Były one przebrane w stroje "z epoki", tańczyły do dawnych przebojów. Klimat tamtych lat przypominały również rekwizyty: milicyjna nyska, mały fiat, a także... przebrani za zomowców statyści. I to z nimi zrobiła sobie zdjęcia wiceprezydent Radomia. Gdy fotografie pojawiły się w sieci, część radomian uznała zabawę z takiej okazji za skandal. Internet i media społecznościowe rozgrzały się do czerwoności, choć nie wszyscy ganili i byli oburzeni.
Ani prezydenta, ani wiceprezydentów
Na dzisiejszą sesję, poza parlamentarzystami PiS, przyszło wielu mieszkańców Radomia, zabrakło dla nich nawet siedzących miejsc. Salę obrad ochraniała Straż Miejska, przed budynkiem ratusza stał policyjny radiowóz.
Ani prezydenta, ani jego zastępców, w tym Marty Michalskiej-Wilk na sesji nie było.
Na początku tekst stanowiska rady miejskiej przygotowaną przez klub PiS przedstawiła Katarzyna Pastuszka-Chrobotowicz. Autorzy domagają się potępienia "potańcówki" i wnioskują o odwołanie ze stanowiska wiceprezydent Michalskiej-Wilk za organizację imprezy, podczas której zrobiła sobie zdjęcia ze statystami przebranymi za zomowców
"Naśmiewają się z pamięci"
Obecni na dzisiejszej sesji parlamentarzyści PiS uderzyli głównie w tony martyrologiczne. - Mamy dzisiaj sesję nadzwyczajną, która ma w jakimś sensie przygotować historyczną pamięć o tych, którzy wtedy walczyli o godność, sprawiedliwość, o wolność, o to, żeby Polska była wolnym i suwerennym państwem. Ludzie wychodząc na ulice, zademonstrowali swoją miłość do ojczyzny i do wolności, sprzeciwili się komunistycznej władzy. Zostali za to drakońsko potraktowani. Były ofiary śmiertelne. Setki osób zostały pobite, wyrzucone z pracy. Radom stał się miastem prześladowanych przez komunistyczne władze - mówił poseł Marek Suski
Przypomniał, że w 76 roku robotnicy wyszli na ulice, broniąc honoru i wolności, domagając się uczciwych rządów w naszym kraju. Podpalono Komitet Wojewódzki, a władze? Władze po prostu wyciągnęły bardzo ostre środki wobec mieszkańców Radomia i wszystkich, którzy protestowali.
- Dzisiaj, po tylu latach, właśnie w czasie roku 50. rocznicy, roku pamięci o radomskim buncie robotników przeciwko komunistycznej władzy, władze Radomia urządziły sobie bal, na którym naśmiewają się z tej pamięci. Przebierańcy za zomowców byli gośćmi specjalnymi, z którymi m. in. pani wiceprezydent się fotografowała.Piękne fotki.Wszystko się odbywało w atmosferze zrównania, może nawet podkreślenia, że ci, którzy bili, ci, którzy prześladowali, to fajni ludzie.Tak naprawdę z nimi można się pobawić. A ofiary tamtych strasznych chwil to już przeszłość. To niby nowoczesna forma pamięci drwił poseł Suski.
Kto rządzi Radomiem?
Jego zdaniem, w Radomiu rządzą "postkomunistyczne władze", które są potomkami zomowców. - Ta hańba musi zostać zmazana. Radom powinien pozostać miastem dumnym, które jest dumne ze swojej przeszłości i nie pozwolić na to, żeby się z tej przeszłości nabijać, bo to było po prostu harcowanie na grobach. Ja słyszę czasem od obecnych władz, że nie należy uprawiać polityki na grobach, nie należy na ofiarach i na grobach ofiar urządzać sobie tańców.A wy właśnie tutaj, w Radomiu, na tych grobach ofiar urządziliście sobie taki takie tańce - zarzucał Marek Suski.
W podobnym tonie wypowiadała się poseł Agnieszka Górska (PiS). - Dziś historia zatoczyła koło. Ja urodziłam się w 1976 roku, mam dziś 50 lat i 50 lat temu radomscy robotnicy wyszli na ulice, by walczyć o wolność. I dzisiaj my również musimy walczyć o prawdę, o wolność, ale również i o godność - podkreślała.
Wymowna cisza
Andrzej Kosztowniak, poseł PiS i były prezydent Radomia zdradził, że po raz pierwszy wstydzi się, kiedy stoi na mównicy podczas obrad rady miejskiej. - Nie za swoje działania, ale z swoje miasto - wyjaśniał, że nie ma na sali żadnego przedstawicieli z władz miasta. - Nie potrafią przyjść, pokłonić się, powiedzieć "przepraszam" - podkreślał parlamentarzysta. I kontynuował: - Najbardziej wymowna jest cisza, która wybrzmiewa od tych kilku tygodni, kiedy to się stało. Nie ma odzewu na te haniebne wydarzenia. Wszyscy spodziewaliśmy się przeprosin, ale te kilka tygodni tej wymownej ciszy, dziś krzyczą. Osoby, które popełniły błąd nie potrafią się w tej sytuacji zachować. Te przeprosiny należą się wszystkim radomianom.
W obronie wiceprezydent
Krystyna Wydra, nauczycielka i przewodnicząca Rady Seniorów w Radomiu opowiedziała, jak zapamietała czerwiec 1976 r. w Radomiu. - Działy się tam straszne rzeczy. Mój ojciec i brat byli spałowani przez ZOMO, rodzina poniosła konsekwencje. I wrócę teraz do tej imprezy. Ja na niej nie byłam, ale widziałam zdjęcia. Gdy je pierwszy raz je zobaczyłam, to się ucieszyłam (tu śmiech z sali), że młodsze pokolenie może inaczej podchodzić do tych spraw. Dopiero gdy zaczęłam czytać nagonkę w internecie, zaczęło mnie to boleć. My nie musimy się we wszystkim zgadzać, ale musimy się szanować. Każdy ma prawo inaczej odczuwać i nikomu nie można niczego narzucać. Dajmy sobie prawo, by każdy po swojemu odbierał 1976 rok. Dla mnie to nie jest tylko data, ale też wszystko co później się wydarzało. Nikt się nie ujął za radomskimi warchołami - apelowała.
Przewodnicząca Rady Seniorów w Radomiu stanęła w obronie wiceprezydent Michalskiej-Wilk. - Nie zdarzyło mi się, żeby pani prezydent nie ujęła się za seniorami, z jaką sprawą bym nie przyszła - powiedziała.
Ale ta wypowiedź publiczności raczej się nie spodobała.
Wylał się hejt
Jak można było się spodziewać stanowiska klubów radnych były zgoła odmienne. Szef klubu KO Dawid Ruszczyk. Twierdził, że radni PiS nie zgłosili w porządku obrad punktu dotyczącego stanowiska prezydenta. - Nie czekaliście państwo na refleksję, już na drugi dzień wylał się wielki hejt. Zaczął się polityczny teatr - powiedział i przeczytał ocenę sytuacji przez radnych KO. - Nie ma granicy między debatą a nagonką. Skala hejtu, zwłaszcza wobec wiceprezydent Michalskiej-Wilk przekroczyła wszelkie granice. Dalsze eskalowanie tej sprawy jest niedopuszczalne - akcentował m.in. Dawid Ruszczyk. Przypomniał, że to właśnie za czasów prezydentury Radosława Witkowskiego przywrócono odpowiednią oprawę obchodom Radomskiego Czerwca '76. Poinformował, że radni z KO nie poprą propozycji stanowiska rady miejskiej zaproponowanego przez PiS.
Jarosław Kosior w imieniu klubu PSL przywołał przepisy konstytucji o wolności słowa. - To co się wydarzyło, w niczym nie przekroczyło prawa. My w PSL jesteśmy przeciwni relatywizowaniu opresji i ocieplaniu wizerunku PRL. Rada miejska nie jest od odwołania wiceprezydenta. Gdybyśmy przyjęli taką uchwałę, byłaby pusta. Zwracam się do polityków, aby nie wykorzystali Czerwca '76 do zdobywania lajków i zasięgów - mówił radny Kosior.
Może warchoły?
- Szkoda, że nie ma z nami prezydenta miasta, ale może nas pan ogląda. Panie prezydencie, chyba nie o takie upamiętnienia Czerwca '76 panu chodziło. Pan prezydent nazwał protestujących przeciw tym wydarzeniom, ludźmi złej woli... To może od razu warchołami? - zapytał szef klubu radnych PiS Artur Standowicz. I dalej: Mówicie, że Czerwiec '76, to nie tylko martyrologia. No, nie tylko, ale ludzie przede wszystkim cierpieli. Jeśli nie widzicie niestosowności tych zachowań, to O.K. Ja się z tym nie zgadzam i większość obecnych na tej sali też nie. My wzywamy prezydenta do odwołania wiceprezydent, może jest miłą osobą, miłą dla seniorów, może sprawdziłaby się jako prezes stowarzyszenia seniorów. Wzywamy do jej odwołania.
Chodzi o symbole
W dyskusji w większości zabierali głos radni PiS. Ton ich wypowiedzi był ten sam: nie można dziś bawić się, gdy inni cierpieli, bili bici, wyrzucani z pracy. Gdy Radom na całe lata stał się "miastem z wyrokiem". Radny Michał Podlewski przywoływał znaną pieśń Jana Kelusa o "czerwonym Radomiu" i drodze E7, a Marek Sołśnia przypomniał postać Inki Siedzikówny, która przed śmiercią mówiła, że "zachowała się godnie", natomiast Kazimierz Staszewski, uczestnik czerwcowego protestu, uświadamiał zebranym, że "tu nie chodzi o zabawę, tu chodzi o symbole".
W głosowaniu wzięło udział 20 obecnych z 25 radnych. 8 było za (radni PiS), 12 (radni KO i niezależny) przeciw przyjęciu stanowiska zaproponowanego przez klub radnych PiS.
Tuż po zamknięciu obrad, część publiczności zaczęła skandować "Precz z komuną!". Być może te okrzyki i gorąca atmosfera spowodowały, że bardzo źle się poczuł radny Jan Pszczoła. Szybko zjawiło się pogotowie, które zabrało go do szpitala.
Bożena Dobrzyńska



















