Sesja rady: obrażanie i przepraszanie

29 września 2008
Chamstwo, szkodliwe partyjniactwo, obłuda, bzdury – takie słowa znowu padały na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej. Radni to się kłócili, to przepraszali. Radni znów skłóceni


Po kilku w miarę spokojnych sesjach, gdzie tylko z rzadka ktoś wyrwał się z wycieczkami osobistymi, dziś radni dali kolejny popis polemicznych zdolności. Na dodatek nie najwyższych lotów. Najpierw poseł Marek Suski (PiS) stwierdził autorytatywnie, że jako parlamentarzysta ma prawo zabierać głos na sesji kiedy chce i w jakiej chce sprawie. A tym razem zechciał na samym początku obrad, choć punkt: wystąpienia parlamentarzystów znajdował się pod koniec porządku sesji, zgodnie zresztą z.tym, jak ustaliło to niedawno prezydium rady. Oliwy do ognia dolał Krzysztof Sońta (PiS), który zaatakował Platformę Obywatelską. - Poseł Witkowski plótł bzdury na konferencji prasowej, jakoby wnioski o unijne pieniądze przygotowywane przez miasto nie miały we właściwych miejscach podpisów i pieczątek. To była prowokacja – zarzucał PO. -  A pan radny Kordziński wypowiadał się tak w sprawie ZUOK, jakby trzymał stronę wykonawcy! Pan Kordziński chce rozliczać Radkom za ZUOK? To ja się pytam, gdzie był pan jak wykonawca wnosił swoje pierwsze roszczenia finansowe? Platforma uprawia szkodliwe partyjniactwo - mówił.

Zaraz też wsparł go Dariusz Wójcik (PiS): - Powinienem jako przewodniczący rady łagodzić atmosferę, ale pan bzdury wygadywał na tej konferencji – zarzucił Kordzińskiemu. - Przecież pan był wiceprezesem Radkomu i ma pan czelność tak się wypowiadać? Obłuda i chamstwo od pana bije! – kończył.

Krzysztofa Gajewskiego (Radomianie Razem) też zdziwiła zajadłość z jaką zaatakowano Platformę, a Bohdan Karaś (Porozumienie Lewicy) ocenił: - Źle się stało. Zwłaszcza wystąpienie pana Sońty nie było potrzebne. Potrzebny jest nam spokój i wzajemne zrozumienie, tym bardziej, że już niebawem pracować będziemy nad budżetem. To jest moja trzecia kadencja w radzie i jak dotąd była najspokojniejsza, była nić porozumienia pomiędzy opozycją a koalicją. Nie ma się co unosić, opozycja ma prawo do krytyki. Panu prezydentowi też takie głosy pomagają w sprawowaniu urzędu. Owszem, można wystawiać mu laurki, jak niektórzy z nas to robią, ale to jest w stylu lat 50. i brzmi komicznie – twierdził. Odniósł się też do uwag, które Krzysztof Sońta sformułował pod adresem bloga radnego, zarzucając mu, że nie potrafi czytać ze zrozumieniem i wypacza jego słowa.Marek Suski: posłowi wszystko wolno?

Zaatakowany Waldemar Kordziński zachował spokój. - Nie będę odnosił się do emocjonalnego zachowania pana przewodniczącego. Myślę, że wyborcy potrafią ocenić, w jaki sposób kto się zachowywał – odpowiedział na zarzuty.

- Nigdzie tak jak w Radomiu forma debaty publicznej nie schodzi do tego poziomu – skomentował prezydent Andrzej Kosztowniak. - Mówienie o tym, że ktoś nie potrafi w urzędzie przystawiać pieczątek to jest ośmieszanie naszego miasta. Niedawno człowiek z zarządu województwa (chodzi o Piotra Szprendałowicza – przyp. autora) obraził całą grupę urzędników, że nie potrafią czytać. Też nie ma się co obrażać, kiedy my zadajemy pytania obecnej władzy, np. dlaczego modernizacja trasy kolejowej z Radomia do Warszawy wypadła z programu do 2012 roku, a w zamian będzie remontowana linia z Warszawy do Gdańska? Nie pouczajmy się w sprawach kultury osobistej.

Po chwili zreflektował się Dariusz Wójcik. - Chciałem przeprosić za swoje emocjonalne wystąpienie. Zależy mi po prostu na tym, by inwestycja jaką jest ZUOK ruszyła. Mam nadzieję, że się to nie powtórzy – zapewniał. Nie wiadomo jednak czy mówiąc te ostatnie słowa miał na myśli wyłącznie siebie, czy także innych.

Po kilku godzinach radni mogli zająć się już kwestiami merytorycznymi. W pierwszej kolejności zgodzili się, by prezydent zaciągnął kredyt w wysokości 50 mln zł na spłatę deficytu budżetowego. Ten od początku roku wzrósł bowiem do 106 mln zł.

Bożena Dobrzyńska

Zobacz też: Na co unijne pieniądze?

Reklama