Sporu o Elektrownię ciąg dalszy. Miasto zapyta: co dalej?

3 grudnia 2008
To już prawdziwa wojna na argumenty i ... słowa. Głos w sprawie Elektrowni zabiera prezydent Andrzej Kosztowniak. Za kilka dni spotyka się także z Andrzejem Wajdą. Prezydent zapyta: co dalej?

Przypomnijmy: spór wywołał swoimi wypowiedziami na konferencji prasowej członek zarządu Województwa Mazowieckiego Piotr Szprendałowicz. Poinformował, że ostatnia kontrola przeprowadzona przez marszałka wykazała nieprawidłowości w zarządzaniu Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia, gdy jej p.o. dyrektora była Agata Morgan. Główny zarzut to zaniżenie szacunkowej wartości adaptacji obiektu na potrzeby placówki i niepozyskanie funduszy na realizację inwestycji. Szprendałowicz ujawnił też, że umowy zlecenia i o dzieło Morgan podpisała z Andrzejem Kosztowniakiem (gdy nie był jeszcze prezydentem) i swoim partnerem Robertem Mrozowskim. Agata Morgan uznała, że została przez Szprendałowicza pomówiona, a jego zarzuty skomentowała, jako atak, ponieważ: "zarząd Mazowsza musi się bronić, bo budowa centrum nie zostanie zakończona, tak jak zapisano to w akcie darowizny obiektu przez prezydenta na rzecz marszałka".

Z kolei dyrektor MCSzW Elektrownia Zbigniew Belowski przekonuje (Zobacz: Maraton oskarżeń wokół Elektrowni ), że Agata Morgan nie tylko zaniżyła koszty inwestycji, ale świadomie nie poinformowała Urzędu Marszałkowskiego, że mogą one być wyższe. Wynikało to bowiem z wyliczeń, które sporządziła na jej zamówienie jedna z firm. Belowski utrzymuje również, że w akcie notarialnym nie ma wyraźnego zapisu dotyczącego warunkowej darowizny obiektu starej ciepłowni na rzecz Urzędu Marszałkowskiego.

Prezydent Andrzej Kosztowniak zaprzecza. - W akcie z 24.05.2005 roku podpisanym przez prezydenta Marcinkowskiego, marszałka Struzika i marszałka Czartoryskiego w punkcie piątym zapisano: "Przedstawiciele województwa mazowieckiego zobowiązują się darowany obiekt zaadaptować na Centrum Sztuki Współczesnej najpóźniej w terminie do dnia 31 grudnia 2008 roku" - cytuje prezydent. Jednocześnie podkreśla, iż nie wie czy ten zapis może mieć prawne konsekwencje. - Nie rozmawiałem jeszcze na ten temat z prawnikami - tłumaczy podkreślając, że najważniejsze jest to, że miasto przekazało ciepłownię na konkretny cel. - Wydaje się, że to nie zostanie zrealizowane. Ta inwestycja nam się oddala. A przecież Radom miał być znaczącym miejscem na mapie kulturalnej Polski. To wszystko co się dzieje, to przykrywka dla czyjejś nieudolności. Jeśli ktoś uważa, że zostało złamane prawo, powinien zawiadomić organa ścigania - uważa.

Co prezydent zamierza zrobić? Już za kilka dni, 9 grudnia spotyka się z Andrzejem Wajdą, ministrem kultury i marszałkiem Struzikiem. - Zechce poznać prawdziwe intencje zarządu Mazowsza; co obdarowany zamierza dalej zrobić, czy w ogóle chce to robić, a jeśli tak, to w jakim czasie? Gmina po to podarowała ciepłownię, by powstało centrum sztuki. Nie było intencją władz Radomia, żeby oddać bez żadnego interesu majątek wart wtedy 2 mln zł. - przekonuje A. Kosztowniak.

Prezydent zapowiada, że jeśli Urząd Marszałkowski nie będzie budować Elektrowni, miasto samo utworzy taką placówkę, ale pod warunkiem, że stanie się właścicielem kolekcji 4,5 tys. eksponatów sztuki współczesnej zgromadzonych w Radomiu.

Prezydent odniósł się także do swojej pracy na rzecz Elektrowni. - Podpisałem tylko jedną umowę na czas od 14.03 2006r., którą wypowiedziałem 27.11 2006 r. zanim zostałem prezydentem. Z tego tytułu pobierałem 1500 zł brutto miesięcznie. Nie są to więc jakieś wielkie kwoty. Wszystko można sprawdzić w moim zeznaniu podatkowym za 2006 rok - wyjaśnia Kosztowniak.

Bożena Dobrzyńska