Spotkanie z poezją po raz pierwszy

Na spotkanie w samo niedzielne południe przyszło na scenę kameralną teatru kilkadziesiąt osób. Przeważały panie, bo być może skłoniła je do tego bohaterka – poetka uznawana za bardzo „babską”. - Ale zauważyłam także kilku panów – cieszyła się gospodyni „Spotkań” Danuta Dolecka. - To dobrze. Niech się dowiedzą o czym marzą, czego pragną kobiety. Jak są samotne – twierdzi aktorka.
To ona właśnie wybrała i zaprezentowała wiersze Pawilkowskiej-Jasnorzewskiej. - Ta poezja będzie zawsze żywa i będzie docierać do słuchacza. Jest ona naprawdę napisana współczesnym językiem.
Widzowie mogli się o tym przekonać słuchając wierszy, które Danuta Dolecka nie tylko czytała, ale także interpretowała, niekiedy z budującą nastrój muzyką w tle. - Chciałam po prostu z widzami porozmawiać. Wybór utworów był oczywiście nieprzypadkowy. Chciałam podkreślić, że choć znam poezję Pawlikowskiej od dawna, to dziś nie mam już 15 lat i znaczy ona dla mnie zupełnie coś innego niż kiedyś. A tekstem poetki można opowiedzieć wiele ważnych rzeczy o życiu – przekonuje aktorka.
Starała się to uczynić przypominając m.in. wiersze z tomu „Pocałunki”. Krótkie, z celnymi puentami jak w tym: „Rumieńce lata pobladły? Liść złoty z wiatrem mknie? I klonom ręce opadły/i mnie...
Publiczności spotkanie bardzo przypadło do gustu. - Bardzo mi się podobało. Lubię poezję, a ta podana została w bardzo ciekawy sposób. Dobrze, że ktoś wpadł na pomysł organizowania takich spotkań – ocenia jedna z pań.
Podobnego zdania jest Jerzy Iwański, pedagog i juror konkursów recytatorskich: - Jeżeli poezję wzbogacimy o warsztat aktorski, bo te elementy były tutaj widoczne, to przybliża to nam poezję. Łatwiej ja wtedy zrozumieć. Dlatego tutaj przyszedłem. Te spotkania warte są rozpowszechnienia i ja to będę czynił – zapowiada.
Kolejne „Spotkanie z poezją” za miesiąc. Ale jego tematyka i skład aktorski na razie jest nieznany.
Bożena Dobrzyńska




