Sprawa Fałka i Adamca: uznać winnymi, nie karać?

3 listopada 2011
- Proszę o uznanie Ryszarda Fałka i Sławomira Adamca winnymi i odstąpienie od ich karania - prosił sąd oskarżyciel Pracowni Różnorodności, która uznała, że wiceprezydent Radomia i radny rady miejskiej zniesławili swoimi wypowiedziami homoseksualistów.



Oskarżyciel wnioskował o odstąpienie od karyPrzypomnijmy: chodzi o opinie wyrażane przez obu na temat środowisk gejowskich w związku z organizowaną w Radomiu Żywą Biblioteką (organizatorzy przenieśli ją z Resursy do prywatnej kawiarni na skutek nacisków Fałka na dyrekcję placówki).

Na początku dzisiejszej rozprawy w Sadzie Rejonowym w Radomiu adwokat Sławomira Adamca wnioskował o umorzeniu postępowania, ponieważ - jak twierdził - tego typu opinie wartościujące wyrażane przez jego klienta są domeną demokracji. - Gdybyśmy uznali, że oskarżony czy oskarżeni nie mogą się wypowiadać na tematy społecznie kontrowersyjne doszlibyśmy do wniosku, że każda krytyka, każdej działalności w demokracji byłaby niemożliwa. W mojej ocenie akt oskarżenia polega na zupełnym nieporozumieniu. Brak jest jakiegokolwiek dowodu, by dobro prawne oskarżyciela było naruszone w wypowiedziach medialnych radnego Adamca – argumentował obrońca radnego, mecenas Michał Pratkowski.

Sąd po naradzie nie uwzględnił wniosku oskarżonych i przedstawił akt oskarżenia. Ryszard Fałek jak i Sławomir Adamiec nie przyznali się do stawianych im zarzutów.  - Jestem od ponad 20 lat osobą publiczną. Jestem w stawiany w różnych sytuacjach, mniej lub bardziej przygotowany. W jednych kwestiach mam wiedzę, w innych mniejszą. Nie mam natury człowieka, który szuka wrogów, komuś chce dokuczyć, zniesławić. Jeżeli moja wypowiedź kogoś uraziła to ja przeprosiłem, dziś tak samo przepraszam. Nigdy nie miałem zamiaru świadomie kogoś urazić. W ferworze dyskusji, debaty człowiek wyraża różne poglądy. Staram się szukać przyjaciół, kompromisu a nie wroga. To moja misja w urzędzie czy jako radnego – zapewniał wiceprezydent Ryszard Fałek.

center - Twierdzę z całą stanowczością, ze nikogo personalnie ani w sposób zbiorowy nie starałem się obrazić i nie obraziłem. Oskarżyciela nigdy wcześniej nie znałem, stąd nie mogłem go obrazić - mówił z kolei Sławomir Adamiec. Twierdził, że wypowiadane przez niego opinie wynikają nie tylko z osobistych poglądów, ale również ze sprawowania mandatu radnego. - Mam prawo wypowiadać się w sprawach, które dotyczą mojego miasta i instytucji podległych prezydentowi. Tak było w przypadku Żywej Biblioteki w Resursie. Zaznaczam, że użyte określenie „dewiacja” rozumiem tak jak to określa słownik języka polskiego: jako odchylenie od pewnych ustalonych norm w postępowaniu i zachowaniu i takim odchyleniem był projekt edukacyjny Żywej Biblioteki - wyjaśniał. Jego zdaniem, osoby publiczne mają prawo do wypowiadania opinii, które podziela również - jak sie wyraził - "większość społeczeństwa", nie tylko samych radomian, ale i "w dużej części również społeczeństwa polskiego". - Ten proces dla mnie ma wymiar precedensowy i przy ewentualnym wyroku skazującym ma pokazać dużej części społeczeństwa, że zarówno w sprawach mniejszości seksualnych, czy jakichkolwiek debat publicznych nie powinny zabierać głosu, bo to może się skończyć jak w moim przypadku – postępowaniem sądowym – zakończył Sławomir Adamiec.

center Sąd przesłuchał także w charakterze świadka Przemysława Szczepłockiego, który wyraźnie zaznaczył, że jest gejem, działaczem stowarzyszenia Pracowni Różnorodności. - Wezwaliśmy oskarżonych do przeprosin. Nie otrzymaliśmy bezpośrednio odpowiedzi od żadnego z nich. Z informacji prasowych wiemy, że Sławomir Adamiec odmówił odwołania swej wypowiedzi i odmówił przeprosin, a Ryszard Fałek zmienił swoją wypowiedź publikując oświadczenie. Tam wycofał się z określenia „postawy dewiacyjne” - przypomniał Przemysław Szczepłocki. Zaznaczył, że wg stowarzyszenia stanowiły one zniesławienie osób homoseksualnych jako grupy.

Obrońca Adamca dopytywał oskarżyciela, co jego zdaniem jest obraźliwego w zwrocie „homoseksualizm można promować” oraz „propagować”? - Sformułowanie nie ma charakteru zniewagi, ale zniesławienia. Zniesławienie jest nieprawdą. Zakłada, że ta konkretna orientacja seksualna może być w jakiś sposób (poprzez propagacje, propagowanie, promocje) przeniesiona na inne osoby. Oznacza, że jest nabyta, tymczasem wszystkie orientacje seksualne, w tym homoseksualność są biologiczne, wrodzone. Z wypowiedzi i postawy oskarżonych wynika, iż uważają homoseksualność za cechę gorszą a być może i niebezpieczną. Twierdzenia te są nieprawdziwe zatem zniesławiające dla osób homoseksualnych – tłumaczył Szczepłocki. Wg niego wypowiedzi obu oskarżonych niewątpliwy wpłynęły na postrzeganie osób homoseksualnych w opinii publicznej. - Ich wypowiedzi miały na celu przedstawienie homoseksualistów jako kogoś niepożądanego, gorszego, może również stanowiącego zagrożenie - mówił. Zaznaczył, że zgodnie z naukowymi poglądami negatywne postrzeganie homoseksualności jest problemem, z którym trzeba walczyć. - Wnoszę o ustalenie oskarżonych winnymi i odstąpienie od kary – poprosił sąd dzialacz Pracowni Różnorodności.

- Słusznie zauważył Ryszard Fałek, że wypowiada się w sprawach, w których tematyka nie do końca jest mu znana. Wypowiada się, bo są pewne oczekiwania społeczne. Ryszard Fałek ma prawo do swego światopoglądu i wypowiadania go - argumentował z kolei mecenas Borysław Szlanta. Także takiego, że  „homoseksualność jest innym widzeniem świata” Trzeba zgodzić się z takim sformułowaniem, bo każdy z nas jest inny. Każdy z nas ma szczególne, oryginalne widzenie świata. Tu nie ma cech zniesławiających - zapewniał. I kontynuował: Wysoki sądzie, ja mogę sobie wyobrazić, że „homoseksualność jest modelem zachowania, który nie jest w pełni pożądany z punktu widzenia określonego systemu wartości”. Ryszard Fałek nie określił o jaki system wartości mu chodzi. To jest jego prywatna sprawa. Niezależnie o jakich grupach będziemy mówić, a które stanowią mniejszość, wyznaje pewien system wartości. Czy mamy prawo do takich postaw, myślenia i wypowiadania się publicznie? Moim zdaniem mamy – podkreślał mecenas Szlanta i wnosił o uniewinnienie jego klienta. Obrońca radnego Adamca również wystąpił z takim samym wnioskiem. – Są to zwykłe oceny. Gdybyśmy uważali, że krytyka zachowań czy społecznych przedsięwzięć jest niedozwolona to żylibyśmy w kraju totalitarnym, gdzie człowiek nie mógłby wyrażać własnych poglądów. Ja w ogóle nie rozumiem tego aktu oskarżenia  – przyznał Michał Pratkowski i wnosił o obciążeniem kosztami procesu oskarżyciela.

Sąd ogłosi wyrok za tydzień.

(raa)

O tym jak doszło do procesu radomskich samorządowców pisaliśmy tutaj