Sprawa śmiertelnego pobicia Maćka. Dlaczego zaginęło nagranie?
Dziś odbyła się druga rozprawa, w której Sąd Okręgowy ponownie – po dezycji Sadu Apelacyjnego w Lublinie - rozpatruje okoliczności śmierci
chłopaka. Pod koniec 2012 r. radomski sąd skazał Wojciecha S. i Tomasza
K. na karę trzech i pół roku bezwzględnego więzienia za pobicie ze
skutkiem śmiertelnym Macka Mieśnika, a trzeci oskarżony - Piotr R. -
dostał wyrok dwóch lat pozbawienia wolności za udział w bójce.
Oskarżonych
nie było na sali rozpraw, ale sędzia Adrianna Orzechowska uznała, że
ich obecność nie jest niezbędna, bo złożyli już wcześniej wyjaśnienia.
Inaczej ocenił to Piotr Mieśnik, brat Maćka, który składał zeznania jako
świadek.
– Nie mogę pogodzić się z tym, że mordercy mojego brata chodzą
po wolności, nawet nie stawiają się w sądzie – mówił. A jego ojciec,
który jest oskarżycielem posiłkowym w sprawie złożył wniosek, by sąd
tymczasowo aresztował oskarżonych, bo zachodzi podejrzenie, że dojdzie
do matactwa. Jednak sąd tej opinii nie podzielił, uznając że jest to
niecelowe, a poza tym oskarżyciel nie przedstawił dowodów, by Wojciech S., Tomasz K. i Piotr R.
mogli w jakikolwiek sposób wpłynąć na świadków.
Piotr Mieśnik
potwierdził, że domaga się od oskarżonych 500 tys. zł (solidarnie od
wszystkich) zadośćuczynienia. - W tej sytuacji jedynie sankcja finansowa
może być jedynym, sprawiedliwym środkiem, by oskarżeni w jakikolwiek
sposób odczuli to, co się stało – tłumaczył sądowi. Dodał, że śmierć
brata odbiła się bardzo negatywnie na wszystkich aspektach jego życia –
zdrowotnych, osobistych, zawodowych. – Nie ma dnia, bym o tym nie myślał
– podkreślił Tomasz Mieśnik.
Świadek zwrócił uwagę na – jego
zdaniem – niezauważone dotąd aspekty sprawy. Twierdził, że ani policja, ani
prokuratura, ani sąd nie zainteresowały się bliżej tym, co miała
usłyszeć już w szpitalu na Józefowie jego była żona. – To był fragment
rozmowy mężczyzn, którzy zaatakowali Maćka. Mówili, że
pobili „tego małego w okularach”. A mój brat był niewysoki i nosił
okulary – przypomniał Piotr Mieśnik. Mówi także, że słyszał (dowodów nie
ma), że ojciec jednego z oskarżonych chciał wykupić nagranie z
monitoringu tego, co się działo w klubie. – A akurat tego nagrania nie
ma. To oczywiste, że chodziło o ukrycie prawdy – zaznaczył przekonując, że z tego powodu nie wiadomo, czy naprawdę
Maciek uderzył szklanką piwa w jednego z oskarżonych, co miało stać się
przyczyną bójki.
Tomasz Mieśnik przypomniał też, że to dzięki
niemu i jego rodzinie udało się dotrzeć do zapisu monitoringu, bo
policja tego nie zrobiła. – Działała bardzo nieudolnie – podsumować
świadek.
Następna rozprawa 27 maja.
(bdb)




