Światełko w tunelu ?
Czwarty dzień strajkują pielęgniarki w szpitalu miejskim przy Tochtermana. Niewykluczone, że akcja zostanie wstrzymana, bo.... będą pieniądze na podywżki.
Wczoraj na kolejnym negocjacyjnym spotkaniu zjawiły się siostry w towarzystwie Doroty Gardias, szefowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych oraz Longiny Kaczmarskiej, przewodniczącej związku na Mazowszu. Obie panie wsparły żądania radomskich pielęgniarek.
- Nie wykluczam, że pod wpływem argumentacji naszych szefowych, pojawiła się szansa na zażeganie sporu zbiorowego - przyznaje Zenona Sadowska, wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w RSS.
Pieniądze, które byłyby zastrzykiem dla finansów szpitala, lecznica otrzymałaby od NFZ za nadwykonania z pierwszego półrocza. Szansa jest, ale jest też wiele wątpliwości. - Mamy obawy, czy NFZ ma pieniędze, a jeśli tak, to kiedy je wypłaci? - zastanawia się Sadowska.
Szpital nadal pracuje z ograniczoną obsługą pielęgniarską. Na razie siostry nie zdecydowały o przystąpieniu do akcji okupacyjnej. - Praca szpitala i tak jest sparaliżowana, nie będziemy tego jeszcze bardziej komplikować, czekamy na wizytę prezydenta - dodaje Sadowska. Dziś wieczorem spodziewane jest kolejne spotkanie, na którym swoją obecność zapowiedział prezydent Andrzej Kosztowniak.
(aga)




