To nie był napad
Zdarzenie miało miejsce wczoraj. - Po alarmistycznym telefonie natychmiast pojechała tam policja. Okazało się, że do banku wszedł mężczyzna i chciał pożyczyć pieniądze... na wino. Pracownice banku postraszyły klienta" ochroną oraz policją. Nie zrobiło to jednak na nim. Na odchodne stwierdził, że się nie boi, ponieważ ma broń, po czym wyszedł z banku - relacjonuje oficer prasowy KMP Katarzyna Kucharska.
Mimo, że incydent wydał sie banalny, policjanci skontaktowali się z pracownikami monitoringu miejskiego, aby sprawdzić gdzie poszedł mężczyzna. - Udał się w kierunku ul. Kilińskiego. Tam w jednej z bram policjanci zatrzymali 55-latka. Funkcjonariusze ustalili też, że w poszukiwaniu pieniędzy na wino odwiedził także pobliski sex shop, z którego go wyproszono - dodaje Kucharska.
Badanie wykazało, że 55-latek ma ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Po przesłuchaniu zwolniono go do domu. Za zakłócanie ładu i porządku publicznego odpowie przed sądem.
(bdb)




