Reklama

Wokół lotniska w Radomiu. Czy otwarciem portu zdjęto klątwę z miasta?

9 maja 2023

Uruchomienie lotniska w Radomiu po ponad tygodniu od tego momentu wciąż jest jednym z najgorętszych tematów debaty publicznej, w tym przede wszystkim w internecie. Oliwy do ognia dolewają informacje, że Itaka odwołuje kolejne połączenia, tym razem do Tunezji. A media (niektóre) nie pomagają w starcie portu.

 

Na razie z lotniska w Radomiu odbywa się 12 lotów tygodniowo

 

Jak już pisaliśmy, biuro podróży Itaka wysłało do klientów, którzy wykupili wczasy w Monastyrze w Tunezji, że nie dojdzie do ich realizacji z powodu zbyt małego zainteresowania podróżnych. Biuro zaproponowało wyloty z innych miast.

Teraz Piotr Henicz, wiceprezes Itaki Holdings i wiceprezes Polskiej Izby Turystycznej musi się tłumaczyć. - Chciałbym sprostować, że to nie Itaka odwołała połączenia z Radomia do Tunezji. Była to decyzja innego konsolidatora, gestora tych przelotów. Jeśli chodzi o sprzedaż wycieczek na realizowanych przez nas trasach czarterowych z Portu Lotniczego Warszawa-Radom, to śmiało można mówić o zadowoleniu. Rezerwacji wciąż przybywa, a przecież mowa o wyjazdach z lotniska, z którego prawie nikt jeszcze nie wyleciał. Wszystko wygląda więc całkiem dobrze - zapewnił Henicz w rozmowie z portalem pasażer.com.

Itaka jeszcze przed uruchomieniem lotniska zrezygnowała obsługi czarterowych tras na Majorkę i do Tivatu (Czarnogóra), ale można tam polecieć z innymi biurami. Itaka wciąż oferuje wyjazdy do Albanii, Bułgarii (Warna) i Turcji.

- Oczywiście, ryzyko odwołania kolejnych przelotów czarterowych istnieje, lecz istnieje ono nie tylko w przypadku Radomia i nie tylko w przypadku Itaki - komentuje Piotr Henicz.

Wszędzie pusto

"Patrzymy w prawo - pusto, patrzymy w lewo - pusto. Ładny budynek, ale niestety cały pusty" - rozpoczyna się tekst o radomskim lotnisku w portalu TVN24.pl. To cytat z pasażera spotkanego przez  reporterkę stacji w terminalu. "We wtorek na tablicy odlotów lotniska Warszawa-Radom pojawiły się zaledwie dwie pozycje, natomiast przylotów - jedna. W środę nie wyleci stąd żaden samolot" - dodał mężczyzna.

Co ciekawe, rozmówca telewizyjnej reporterki stwierdził, że samo dotarcie do lotniska nie jest aż tak dużym problemem. Ale jak zauważył, do Modlina ma bliżej. Przyznał też, że na lot z Radomia zdecydował się ze względu na niższą cenę.

Dziennikarka TVN 24 ubolewa, że w tej chwili z lotniska w Radomiu odbywa się "tylko 12 lotów tygodniowo", ale - pociesza - "ma być ich więcej. Mają być kolejne czartery. Biura podróży mają korzystać właśnie z lotniska w Radomiu" - ustaliła.

Godzinę czy cztery?

Tuż przed otwarciem portu na Sadkowie inny reporter TVN24 wybrał się z Warszawy do Radomia, aby na własnej skórze sprawdzić, ile się do Radomia jedzie i ile taka podróż kosztuje. Zdecydował się najpierw, by na stację kolejową dojechać tramwajem, a stamtąd pociągiem, który jedzie ze stolicy najdłużej, czyli składem Kolei Mazowieckich. O tym, że pociągi Intercity pokonują tę trasę w godzinę z minutami, a od czerwca będzie to nawet poniżej 60 minut, nie wspomniał). Dziwnie długo (około 20 minut) czekał na autobus komunikacji miejskiej już w Radomiu, by stamtąd dotrzeć wreszcie na lotnisko. Podsumował: podróż zajęła mu około czterech godzin.

Kompletnie na drugim biegunie znalazła się opublikowana przez inną stację telewizyjną, wypowiedź małżeństwa, które przyjechało na radomskie lotnisko, by sprawdzić jak to naprawdę jest z tym dojazdem. - Jechaliśmy samochodem "siódemką" (właśnie oddano ostatni jej odcinek) niecałą godzinę. Bardzo nam się  tu podoba. Będziemy latać z Radomia.

bdb

Klątwa została?

Ciekawą kwestią jest również prześledzenie setek, a może już tysięcy internetowych komentarzy. Wiele osób, mieszkańców z różnych zakątków Polski wypowiada się na temat lotniska bardzo niepochlebnie, nazywa radomski port "lotniskiem PiS-u", albo projektem politycznym. Ubolewa, że tyle milionów na jego budowę zostało wywalonych w błoto, a to przecież pieniądze "nasze", podatników.

Oczywiście - jak to w internecie - wiele opinii jest formułowanych bez jakiejkolwiek znajomości tematu. Jest to "zwyczajny", niczym nieuzasadniony hejt, w którym Polacy się tak lubują.

Z drugiej strony, co również raczej oczywiste, jest entuzjazm i wielkie oczekiwania samych radomian. Ale nie tylko. Duże nadzieje w rozwoju lotniska widzą... kielczanie, zarówno władze miasta, przedstawiciele biznesu jak i "zwykli" mieszkańcy. - Do Krakowa mamy 180 km, do Radomia - 80 - przypominają.

Z mediów społecznościowych można się dowiedzieć, że "ktoś" robi Radomiowi czarny piar. Nie ma już chytrej baby, ale jest lotnisko. I że klątwa, o której mówił podczas otwarcia portu premier Morawiecki, wcale nie została z miasta zdjęta.

Bożena Dobrzyńska

 

 

Tags